sobota, 27 kwietnia 2013

CANDY z odrobiną tajemnicy - przed wyjazdem

Witajcie,
aby nie zostawiać Was bez pożegnania postanowiłam zorganizować rozdawajkę z odrobiną tajemnicy.
Częścią podarunku będzie retro buteleczka z lawendową etykietą., drewniany manekin (będzie ozdobiony) Reszta niech pozostanie tajemnicą... będzie trochę aromatycznie - lawendowo, trochę retro, trochę koronkowo.... Niespodzianki ozdobione decoupage i uszyte....
Niewielka odsłona.....ciut, ciut...tylko trochę uchylę rąbka tajemnicy... Całość zobaczycie w dniu dokonania wyboru.

Rozdawajka trawa do  1 czerwca.
Zasady jak zwykle: zgłosić chęć udziału w zabawie w formie komentarza 
oraz zamieścić informację o Candy u siebie na blogu.
Jeśli masz ochotę zostać obserwatorem, to zapraszam ale nie jest to warunek konieczny :)
Zapraszam do zabawy wszystkie osoby posiadające bloga.

ślę Wam wiosenne pozdrowienia
Ewa


wtorek, 23 kwietnia 2013

W pośpiechu!

Dziś szybciutko i w skrócie! wszystko w tym tygodniu robię w przyspieszonym tempie więc post dziś w wersji skrótowej.
Prezentacja zaległej pracy decu - żeby nikt nie myślał,  że się leniłam. Bo choć ostatnio pochłania mnie szycie i ratowanie ogrodu po wiosennych zalaniach, to jednak jakieś prace decoupage oprócz wcześniejszych świątecznych dekoracji jednak powstaje.
Tym razem dla Małej Księżniczki robiłam pudełko, które było częścią prezentu na chrzciny. A miało być uniwersalne, z takim motywem który pozwoli je wykorzystać na drobiazgi małej damy. Więc jest trochę różowe, trochę retro ale nie nazbyt dziecinne.

 A w następnym poście będzie znowu o szyciu i zdradzę jeszcze, że przed wyjazdem planuje zdążyć zorganizować Candy. W końcu muszę coś dla Was zostawić, skoro znikam na ponad 2 tygodnie.
Pozdrawiam wiosennie!!!


piątek, 19 kwietnia 2013

inne aktualności domowe :)



... z innych aktualności.
Dlaczego w naszym domu ciągle i ciągle,  i od nowa się sprząta a ja nigdy nie uważam,  że jest idealnie czysto :) bo nie ma takiej możliwości gdy:
- nie wychowa się dobrze psów,
- nie jest się konsekwentnym w stosowaniu zakazów,
 - ma się miękkie serce jak spojrzy się  na proszące, psie oczki, 
- lubi się siedzieć na kanapie z psim pyszczkiem na kolanach :)

A to Frajda - kocha kanapę! ale kanapa nie kocha jej dlatego znów wymaga prania.

A tu Chaos,  na tym kiepskim zdjęciu ( niestety sztuczne światło i aparat w telefonie daje taki efekt)
Do tej pory zastanawiamy się jak on to zrobił, bo jest ogromnym psem, 70 kg wagi. Udało mu się wejść na fotel tylko raz.
I tylko raz próbował wejść na kolana do Pana ale chyba już wie że nie jest małym pieseczkiem :)

A jak z waszą konsekwencją w wychowywaniu zwierzaków???

czwartek, 18 kwietnia 2013

aktualności - po trochu o wszystkim...

Szyję i szyję a końca nie widać...

Kolejna partia sukienek na krzesła zakończona. Materiał bardzo mi się podoba -wzór angielskich róż, wielokolorowych.
Zresztą zobaczcie same... (zdjęcia niestety robione aparatem w telefonie)
Teraz chciała bym dla siebie takie uszyć ale ciągle czasu brak!

 Zobowiązałam się też uszyć śliniaki, niezbędne dla Stefcia.
Pierwsze wyszły za małe ale teraz już wiem jak powinny wyglądać  i są w dobrym rozmiarze dzięki wzorowi przesłanemu przez Kajkę. Smutno mi tylko,  że tak długo Kajka czekała na nie. Chcę jej jakoś osłodzić to czekanie więc wymyśliłam małą niespodziankę. Ale o niej w następnym poście.


Długo wyczekiwana wiosna nadeszła i jak śnieg stopniał to naszym oczom ukazał sie ogród - martwy, zgniły i smutny. Stali czytelnicy wiedzą, że od czasu rozpoczęcia prac w ogrodzie ciągle borykamy się z sezonowym zalewaniem. Na etapie budowy nie widzieliśmy tak dużego zagrożenia więc nie zrobiliśmy drenażu. Potem okazało się, że jak postawiliśmy podmurówki ogrodzeń a sąsiedzi nasypali u siebie ziemi, to u nas ogród zamieniał się w rozlewisko. Na razie mamy dwie studnie chłonne i nawieźliśmy 150 ton ziemi. W tym żwir aby odprowadzić wodę w głębsze partie ziemi. Niestety gliniaste podłoże w niektórych miejscach nadal sprawia nam trudności. Zdjęcia, które zamieściłam pokazują części ogrodu przed tygodniem. Kiedyś sama bym nie uwierzyła, że to ten sam ogród, którego fotki  pokazałam w poprzednim poście!!! Ale to prawda! Natura jest silna i nieprzewidywalna i choć wodę musimy wypompować a  ziemia obsycha wiele tygodni to w połowie maja „wybucha” zieleń na trawnikach i rabatach. Nie są to angielskie trawniczki ale skoszone wyglądają dobrze i są odporne na  psy, wodę albo przesuszenie.

Brzydkie betonowe ogrodzenie będzie w tym roku częściowo zasłonięte drewnianymi  panelami, niestety mamy takiego "zastanego" juz u sąsiadów ogrodzenia ponad 75 mb. więc prrzysłonięcie go wiąże się z duzymi kosztami. Ta hałda kamieni na palecie to piaskowiec, którym zostanie wykończona podmurówka ogrodzenia jak wyrównamy i odwodnimy do końca teren.
Ponieważ ciągle jest dużo do zrobienia głównie prac związanych z tzw. mała architekturą to logiczne było by wstrzymanie sie z sadzeniem roślin ale ja nie chciałam być logiczna bo jak tu czekać 2 lub 3 lata aż stopniowo uzbiera sięe kasa i wszystko wykończymy! Więc kawałkami robiłam skarpy i nasypy, okładałam piaskowcem i sadziłam, sadziłam .... Nie eksperymentuję też z roślinami. Sadzę te na gleby ciężkie, znoszące wodę stojącą wiosną: wierzby w wielu gatunkach,  jarzębiny,  cyprys błotny, kalina koralowa, tawuły wszelkiej maści, derenie w kilku odmianach, irgi,  berberysy, trochę tuj. winobluszcz, lilowce, kosaćce,  hortensje bukietowe i prymulki.  W wyższych partiach tradycyjne wiejskie kwiaty: rudbekie, nachyłki, aksamitki, nasturcje, lawenda  i słoneczniki a w cieniu funkie i paprocie.  Nic wyszukanego ale wolę dostosować rośliny do możliwości działki niż patrzeć jak piękne sadzonki wyszukanych roślin marnieją. Pozostałe kwiaty sadzę w donicach i tak na razie jest dobrze.
wiosna 2012

 Piszę, że „na razie” bo marzę o różach rabatowych i pnących, winogronach i paru ozdobnych roślinkach które w mojej glebie nie przetrwają póki nie stworzę skarp i podwyższonych rabat.
Ale będą już niebawem, tego lata zrobię skarpy dla róż, przy tarasie i miejsce dla powojnika. A potem znów zasada małych kroczków … i tak przez następne kilka lat. Przecież mój ogród ma dopiero 4 lata i powstał od zera – tak to sobie tłumaczę i patrzę na to co już osiągnęłam J

.

niedziela, 14 kwietnia 2013

Dlaczego kocham mój ogród?

Post powstał dzięki Joasi i wyróznieniu które od niej otrzymałam.
Dlaczego kocham mój ogród?

Powodów jest wiele:
-za to że, jest mi dane go mieć!
- za to, że razem z domem jest spełnieniem marzenia, choć jeszcze nie dokończony...
-za to, że co roku odżywa pomimo ciagłego zalewania, błota i gliny
-za to, że mogę usiąść w cieniu i wypić kawę patrząc na owoce swojej pracy
- za bolące plecy i odciski na rękach, które przestają być ważne gdy patrzę na poniższe zdjęcia z początków MOJEGO OGRODU.
Starałam się wybrać te same ujęcia od roku 2008 do 2012


 Patio z piaskowca przed domem:

Oprócz możliwości wypoczynku ogród daje mi masę satysfakcji. Tylko powierzchnie z piaskowaca ułożyli fachowcy, reszta jest wykonana naszymi rękami. Przywżone systematycznie  150 ton ziemi do wyrównania działki wymagało rozwiezienia i wygrabienia. W tym sezonie przyjedzie kolejne kilkadziesiat ton na tył ogrodu, bo tam jeszcze trwa walka z zalewaniem nas przez wodę od sąsiadów. Każdej wiosny zaczynamy od wypompowania wody. W tym roku tył ogrodu "otrzyma" pogłębiony rów z kwiatami lubiącymi bagienne klimaty oraz  kolejną studzienkę drenażową. Potem osłonimy brzydkie betonowe płoty drewnianymi panelami i będzie kolej na rośliny i upiększanie.
Musieliśmy przyjąć system małych kroczków, bo koszty nie pozwalają na wykonanie wszystkiego jednorazowo.
Lista prac jest bardzo długa. na pewno nie bedziemy sie nudzić. W kolejce czeka powiekszenie warzywnika, wędzarnia z grilem i kącikiem "imprezowym" Ale najbardziej zależy mi na skończeniu prac ziemnych i ustawieniu osłon i pergol, które porawią widok z tarasu. W tym roku na pewno bedę relacjonować przebieg prac w części ogrodu za domem, od strony tarasu.
Mimo napietego harmonogramu mam nadzieję znaleźć czas na  kawkę i chwilkę na ogrodowej huśtawce :)
A wiosna przyszła wczoraj - pompa pracuje, przyleciały bociany i rozkwitły krokusy!

 A ja przekazuję wyróznienie dla:
Kasi z bloga  the GARDEN
Dusi z bloga
Elis z bloga Zamiast
Agnieszce z bloga Domowe Kliematy
Dom Rozalii

One też na pewno kochają swoje ogrody!

 pozdrowienia dla wszystkich
Ewa



czwartek, 11 kwietnia 2013

Wiosenne porządki w pracowni i wyprzedaż



Witajcie,
Zabrałam się za porządkowanie w „pracowni” i mam parę prac na zbyciu. Ponad pół roku temu miałam to nieszczęście, że zamówiono u mnie trzy zestawy w konkretnej kolorystyce i wzorach a potem osoby zamawiające nie odezwały się w celu odbioru zamówienia.  Wobec czego przedmioty zalegają w mojej szafie. Jeden nich – różany, zagospodarowałam we własnej kuchni a dwa mi pozostały.
Komplet lawendowy z pudełkiem na herbatę.



Komplet  turkusowo - różowo – czerwony z różyczkami: pudełko na herbatę (6 przegródek) oraz czajniczek ozdoba. Mogę jeszcze wykonać jakieś przedmioty do powiększenia kompletu: serduszka zawieszki, wieszaczek.

 Mam jeszcze różany stojak na ręcznik papierowy do kuchni, kolor ecri, z lekką przecierką oraz komplet: wieszak ubraniowy + ptaszek zawieszka z różanym motywem. Kolor ecri, leciutko patynowany na brzegach.

Jeśli macie ochotę na któryś z tych przedmiotów,  to zapraszam do kontaktu.

Pozdrawiam
Ewa

niedziela, 7 kwietnia 2013

Jak łazienka awansowała na szklarnię.

Wiosna próbuje udawać, że jej nie ma ale  ja nie dam się zaskoczyć :)
Rozpoczełam przygotowania do prac ogrodowych, chociaż u mnie jeszcze metrowe hałdy śniegu i jak wszystko stopnieje to do maja nie da się nic zrobic, poza wypompowywaniem wody z różnych części ogrodu. Jak zwykle przy takiej ilości śniegu studzienki drenażowe nie dadzą rady!
Niestety ja wyjeżdzam w porze prac przygotowawczych: grabienia trawników, naworzenia iglaków i spulchninia rabat. Trochę mnie to martwi, bo większość tych prac wykonuję sama. Teraz będę musiała je przerzucić na resztę domowników, bo rośliny nie zechcą poczekać.
W weekend zabrałam się do przygotowania rozsad. Nie było mowy o zrobieniu w śniegu choćby małego tuneliku foliowego, zresztą za zimno jest. Prawdziwa szklarenka jeszcze jest w sferze marzeń - tych  do realizacji. 
Tymczasem zamiast szklarenki miejsce na rozsadę przygotowałam w łazience. Z okna połaciowego  jest tam najlepsze światło a zwierzęta nie mają tu wstępu. Jest ciepło, wilgotność powietrza też większa wiec z salonu kąpielowego mam szklarnię ..hi, hi
Tak było:
A tak jest od dziś:

 Posiałam trzy rodzaje sałaty liściastej, wczesną marchew, zielony groszek, dynie oraz trochę kwiatów.
Reszta warzyw będzie wysiana po Zimnej Zośce do gruntu. To początek mojej przygody z warzywnikiem bo w zeszłym roku była tylko nieudolna próba. 
Mam plan powiekszenia rabat z warzywami i zrobienie ogródka ziołowego na kilku poziomach aby dostosować warunki do każdego gatunku. 
Inspiracją były takie ziołowe ogródki w kształcie ślimaka wyszukane w internecie
źródło: http://wasatchgardens.wordpress.com/2009/04/17/magical-herbs/
albo kombinacja skrzynek drewnianych
Jak w kwietniu ogród wygląda tak jak na zdjeciu, to musze przecież jakoś sobie radzić. Więc planuję, marzę o zieleni i kwiatach. Przez miesiąc się przemęczymy z tym bałaganem w łazience a w maju rozsada powędruje na warzywnik Oby się udało.

sobota, 6 kwietnia 2013

Szyję i szyję ....a potem jadę w Polskę

Witajcie!
Święta minęły tak szybko... wiecej było przygotowań niż świętowania a do tego brak zieleni działał przygnebiająco. Święta spędzone rodzinnie i nie obyło się bez łez i smutku.
A ja chciałam zanieść Tacie na grób trochę wiosny i pierwszy raz byłam "florystką" Wyszedł taki wianek w wiosennych kolorach.
Dopiero dziś zabieram się za chowanie "jajcowych" dekoracji. Na stole jeszcze oststnia pisanka jaka zrobiłam dla siebie, oczywiście różowa, co by pasowała :)

Reszta zieleni i różowości zostaje na dłużej - zaklinac wiosnę a  za oknem stanowczo za biało!!!!
Dokupiłam znów hiacynty bo inne wiosenne kwiaty doniczkowe  już przekwitły.
 I sprawiłam sobie prezent na poprawę humou i przywołanie wiosny, tadadammmmm... ceramiczna budka dla ptaków.
Wypatrzyłam ją wcześniej w tk maxie, przy okazji innych zakupów ale była trochę za droga więc... uznałam, że jak za pareę tygodni będzie jeszcze na półce to znaczy że czekała na mnie. W sklepie było ich tylko kilka a teraz stała sobie samotna budka i do tego z obniżoną ceną... hura!
Szyłam cały przedświąteczny tydzień ...choć szło "jak po grudzie",  to uparłam się żeby chociaż w części dotrzymać słowa i skończyć przed Świętami.
Powstały sukienki na krzesła w czekoladowym kolorze. Tu prezentacja na moim  domowym krześle, które jest odrobinę mniejsze od docelowego krzesła. Dlatego tak zwisa niezbyt zgrabnie.Zdjęcia słabe, bo robiłam telefonem, aparat chwilowo siadł a ten w telefonie robi kiepskie zdjęcia przy sztucznym świetle. Niemniej jednak włascicielka pokrowców jest zadowolona a ja mam satysfakcje z wykonanej pracy.
 Teraz czeka mnie kolejna  duża partia szycia, obiecanego dawno więc muszę sie spieszyć.
 A już niespełna za 3 tygodnie wybieram się, Moje Drogie "do wód" podreperować zdrowie. Czuję się z tym trochę jak starsza pani, bo przecież większość kuracjuszy to emeryci. Będę towarzyszyć Mamie w sanatorium,  w zastępstwie Taty. Zawsze jeździli razem a teraz... trudno zapełnić pustkę. W końcu byli razem przez 46 lat...
A że ja przez ostatni rok kompletnie nie dbałam o zdrowie, bagatelizowałam różne objawy, to mam za swoje. Organizm krzyczy, że nie zaopiekowany jest! Więc postanowił mnie potraktować spadkiem wagi o 8 kilo, matowymi włosami, których jakoś mniej się zrobiło i koniecznością brania dawki uderzeniowej witamin. Pozostałych szczegółów poważnej  diagnozy Wam oszczędzę :)
 Dość napisać, że jadę zrobić generalny remoncik organizmu, wypocząć i może jakąś "szpachlę"  na zmarszczki panoszące  na zmęczonej skórze nałożyć. Do tego masaż i aqua aerobik może dorzucę... a potem padnę bo nigdy nie ćwiczę a zamiast tego prace ogrodowe stosuje hi, hi...Obym nie wróciła bardziej zmęczona!!!

Aparat zabieram więc mam nadzieję piękne okoliczności renesansowej architektury uzdrowiska Busko Zdrój Wam niebawem pokazać a może też i wiosenne rozkwitnięcie ogrodów,  jak wiosna  w końcu zawita