Ostatnio ogrom mojego czasu pochłania ogród. Właściwie pomimo, że wracam z pracy o 18.00 codziennie
pracuje w ogrodzie. Koniec maja i początek czerwca to dla nas etap realizacji różnych planów budowy,
renowacji, malowania, czyszczenia. Dużo tego było w planach i nadal
systematycznie realizujemy. Altana powinna być ukończona przed urlopem,
trawniki udało się trochę naprawić, co jest sporym osiągnięciem biorąc pod
uwagę, że dwa ciężkie futrzaki biegają rozdrapując kiełkującą młodą trawkę. W długi weekend
malowałam nowa ławkę do ogrodu i odnawiałam donice. Trudno uwierzyć, że ogrodową
ławkę kupiłam 2 lata temu i dotąd stała w opakowaniu, czekając na złożenie i
malowanie.
Dla ławki i donic wybrałam kolor KIWI z palety farb kredowych Autentico.
Kolor jest
jaśniutki i pastelowy, mniej niż biały
kontrastuje z reszta drewnianych mebli ogrodowych. Ławka
przeznaczona jest na taras zamiast białej, która teraz na nim stoi. Białe meble
wylądują w altanie a na tarasie do brązowych tekowych i
rattanowych mebli dołączy kolor pastelowej zieleni.
Oprócz ławki pomalowałam jeszcze dwa stoliki,
jeden drewniany podręczny i drugi plastikowo-metalowy. Szkoda, że nie zrobiłam
zdjęć „PRZED” bo plastikowo-metalowy
stolik nadawał się na śmietnik. Metalowy krzyżak nóg był kompletnie zardzewiały
a plastikowy blat odbarwiony z szaro-burymi zaciekami. Stolik ma prawie 10 lat i stał sobie złożony w
garażu. Czasami jak był potrzebny
dodatkowy stolik na taras, wyjmowaliśmy
go i przykrywaliśmy obrusem do ziemi, żeby
ukryć zniszczenia.
Tym samym kolorem odmalowałam donice. Zostały zabezpieczone
dwoma warstwami wosku aby wytrzymały parę sezonów.
Niestety na tarasie jak widać, nadal goły beton.
Musze sie za to pochwalić pierwszymi wyhodowanymi własnoręcznie truskawkami i rzodkiewkami. Niewiele ich jest ale radości co niemiara. Przed warzywnikiem zakwitły wreszcie pelargonie...
Reszta ogrodu tez jakoś sobie radzi z tą zmienną pogodą