Czasami my, bezgranicznie obdarzający uczuciem swoje czworonogi czujemy się jak dziwolągi.
Wiele osób odwiedzających nasze domy, widzących zniszczony mebel, ubrudzona ścianę czy doły wykopane w ogrodzie mówią " ja bym tak nie mogła" "ile ty masz z tym roboty" albo co gorsza: wywiozła bym na wieś albo oddała" Spotykacie się z tym?
Hana sprowokowała dyskusję pt. Strata czy zysk? Dla mnie zdecydowanie zysk, pomimo konieczności zakupienia nowej kanapy, kilku pilotów do TV, kapci, świec, wiklinowych foteli.... i wielu innych.
Pomimo konieczności prania "psich" narzut na kanapę, ręczników kąpielowych zwłaszcza jesienią i zimą, pomimo kupowania 20 kg karmy prawie co miesiąc... pomimo..
Bo kocha się nie tylko za coś ale pomimo. To dotyczy również naszych psów, zwłaszcza "pomimo" dotyczy Chaosa. Nasz Chaos jest dość wyrośniętym egzemplarzem rasy Flat Coated Retriever bo jego waga waha się od 50 do 60 kg. Staramy sie utrzymać w ryzach jego apetyt ale to nie jest łatwe, bo wyżera nawet kocie jedzenie:) Opisałam historię jego adopcji a właściwie przygarnięcia TUTAJ. Jego socjalizacja i nauka trwała rok i nadal chyba się nie skończyła. Poprzedni właściciel prawdopodobnie bił go a pies miał lęk separacyjny. Jak widać na zdjęciu poniżej nasze psy nie są wychowane idealnie ale to nasza wina:)
Hana poprosiła o przesyłanie zdjęć "twórczości" naszych zwierzaków. Okazało się, że po wysłaniu poniższego zdjęcia mój zdolny piesio wysunął się na prowadzenie w rankingu zdjęć. Niestety drugie zdjęcie przedstawiające drugi etap destrukcji kanapy z fruwającym pierzem z poduszek zaginęło. A szkoda - było na co popatrzeć.































































