sobota, 9 stycznia 2016

Metamorfoza konsolki

Witajcie.
Obiecałam kolejne metamorfozy staroci i rupieci. Ponieważ odnawiamy hol i przedsionek to przyszła kolej na skończenie mebli do tych pomieszczeń. Konsolka kupiona na aukcji jakieś trzy lata temu była od razu przeznaczona do odnowienia. Jakoś zabrakło czasu... Teraz nadszedł ten moment.
Zastosowałam dwa rodzaje farb kredowych: Cafe Glaze z AMAZONA na podstawę oraz Brown z Autentico na blat. Balat został pomalowany najpierw jasnym kolorem a dopiero potem brązowym. Nabierając farbę brązową, co któreś pociągnięcie zwilżałam lekko pędzel wodą. Dzięki temu farba przy niektórych pociągnięciach była rozwodniona i zabarwiała sie od jaśniejszej spodniej warstwy. Powstały nierówne przecierki w różnych odcieniach brązu. Po zawoskowaniu bezbarwnym woskiem, cienkim pędzelkiem naniosłam ciemny wosk w "zakamarkach" mebla, przy szufladach i na ryflowaniach nóg. Roztarłam szmatka wosk aby stworzył naturalna patynę.
Konsolka PRZED

Mebel częściowo z drewna częściowo z MDF-u, fornirowany. Blat był podrapany. Reszta w dobrym stanie.
Konsolka w trakcie malowania
Konsolka PO



A w przygotowaniu  metamorfoza przedmiotu użytkowego, czyli jak z dwóch rupieci powstał jeden o zupełnie odmiennej funkcji. 

wtorek, 5 stycznia 2016

No to do roboty!!!

Nowy rok przyszedł i stał się faktem... czas wracać do codziennych zadań. Udało mi się trochę wydłużyć świętowanie. Znalazłam czas na mroźne spacery z psami i na leniuchowanie.
Ale po tak długiej przerwie od malowania mebli, już świerzbią  mnie rączki żeby coś przemalować. Pod pędzel poszło parę drobiazgów i dwa meble, które zajmą trochę więcej czasu.
Post o metamorfozie kolejnego rupiecia już na ukończeniu, więc zajrzyjcie tu za parę dni.
Dziś pochwalę się upolowanym w TK Max komplecikiem kuchennym. Cena nawet nie pokryła by zakupu materiału na taki ocieplacz i łapki. A do tego wzór w kogutki i krateczka.



Pokażę jeszcze ostatnie bombki, które zrobiłam na swoją choinkę i nie zdążyłam ich zaprezentować. Więc mały powrót do świątecznych klimatów...



Spadam malować mebelki. W końcu mam urlop wypoczynkowy:)))

środa, 30 grudnia 2015

Dekoracje jak miłe wspomnienia


Uwielbiam to uczucie, kiedy przychodzi czas dekorowania domu przed Świętami  i biorąc do ręki poszczególne dekoracje wiem kto mnie nimi obdarował lub kto je wykonał. Każda z nich jest jak dobre wspomnienie. W tym roku też tak było ale czasu zabrakło mi, żeby o tym napisać. Co roku Agnieszka obdarowuje mnie dekoracjami. W tym roku znów trafiła w mój gust. Drewniany konik w kolorze skandynawskiej czerwieni pasuje do ubiegłorocznych prezentów od Agi. A poduszka i koszyk potwierdzają, że Aga zna  moją słabość do biało czerwonej kratki. W paczuszce były też kosmetyki Garden Girl  do „ratowania”  rąk po ogrodowych pracach. Na wiosnę będzie jak znalazł!



Od Dory przyszła  haftowana świąteczna kartka z  „szalonym” reniferkiem i szydełkowe gwiazdki. Tak je porozwieszałam, że na zdjęciach są tylko dwie :)

O szydełkowych cudownościach od Bożenki z bloga Tu mieszka miłość  pisałam TUTAJ. 
Wszystkie gwiazdki i oczywiście niezwykła bombka była ozdobą choinki
Świeca od Bety idealnie pasuje do bombki i świecy od Aldonki. Stanowiły razem dekorację stolika.
Cudowne podarunki  od „trzech muszkieterów” Justyny, Beaty i Iwony pokazywałam TUTAJ
Moją choinkę zdobiły również szydełkowe bombki  od Joli z bloga Żyjąc z Pasją
A z Domu pod Sosnami Anetka przysłała mi zimowy pejzaż wyhaftowany krzyżykami. Jeszcze go nie oprawiłam.
Nie wiem czy o kimś nie zapomniałam, biegając po pokoju i robiąc zdjęcia Waszych pięknych prac. Dziękuję z umilenie tego magicznego czasu.

niedziela, 27 grudnia 2015

Poświątecznie

Oj, było dużo zamieszania i troszkę błogiego lenistwa. A jak u Was? przejedzeni smakołykami? Wypoczęci? Czas szykować się za parę dni na witanie Nowego Roku!
Poświąteczne migawki...



I jeszcze świąteczny spacer po Warszawskiej starówce. W rzeczywistości wszystko jest o wiele piękniej rozświetlone. Trudno zrobić dobre zdjęcia. Było bardzo ciepło i nie padało więc w drugi dzień Świat Warszawiacy tłumnie wylegli na Starówkę. W wąskich uliczkach do Rynku trudno wyło swobodnie przejść więc skierowaliśmy się na Trakt Królewski. Można było odwiedzić świąteczny kiermasz przy Placu Zamkowym, spróbować owoców w czekoladzie i herbatki z pomarańczami... lub usiąść na kawę w którejś z kafejek albo wstąpić na mszę do pięknych kościołów na Starówce. My weszłyśmy do "Św. Krzyża", pięknie przystrojonego na powitanie Dzieciątka.




czwartek, 24 grudnia 2015

Świąteczny klimat...

 W tygodniu przedświątecznym czekałam….., czekam na spotkanie rodzinne,  na błogą atmosferę, na wspominanie Świąt tych co już minęły, na opowieści o tych, których z nami już nie ma przy wigilijnym stole. Starałam się  wyciszyć, przypomnieć sobie czym tak naprawdę dla mnie są Święta Bożego Narodzenia, bo przecież  te przygotowania, dekoracje i prezenty to tylko dodatek. Co innego powinno się liczyć. Starałam się odciąć od wszechobecnych reklam, nachalnie wmawiających mi, że muszę coś mieć, że bez tego moje Święta będą nijakie.  Tworzyłam powoli klimat dekoracjami bo bardzo to lubię, to mnie relaksuje, pozwala odpocząć głowie, zapomnieć o problemach.

Dekoracja z lampionów powstała z potrzeby rozświetlenia. Ustawiłam na komodzie  przezroczyste szkło o różnych formach, które zbieram od 25 lat. Pierwsze egzemplarze z KROSNA kupił mój mąż w nieistniejącym już sklepie firmowym. Lubię je bo pasuje do każdego nakrycia i często zmieniam przeznaczenie salaterek czy kieliszków - zmieniając je w lampiony. Dodałam koronkową serwetę, parę świerkowych gałązek i gotowe. Lustro z tyłu powiela efekt świetlny.



 Przygotowałam pokoje dla dzieci, które w końcu zobaczę po 4 miesiącach. Pakowałam drobne upominki dla wszystkich bo uważam, że magiczne jest samo obdarowanie a nie wartość materialna tej paczki. A komercjalizacja Świąt nam to odbiera, dzieci prześcigają się w żądaniach, chcą więcej, drożej bo inni mają, bo reklama na nie działa. Naszą rolą jest im pokazać, że nie ta rzecz w paczce jest najważniejsza. Chcę by było ciepło, przytulnie i smacznie.
Jedyny bzik jaki mam to  dużo świec, lampionów i dekoracji.  Tu muszę się przyznać – brak mi umiaru, choć wiem że czasem mniej znaczy więcej.  Wbrew pozorom nie kupuję drogich dekoracji, większość albo upolowałam na wyprzedażach poświątecznych albo zrobiłam sama albo wymieniam się za moje bombki ze zdolnymi przyjaciółkami. Lubię wyjść do ogrodu, naciąć gałązek bluszczu, tui i świerku, poten oplatam nimi wianki pod żyrandolami, przywiązuję wstążki i gotowe...
W tym roku króluje biel szydełkowych ozdób, ażurowych bombek i  śnieżynek !!!  Dziękuję Wam zdolne dziewczyny!
Na kominku mam swoją zimową wioskę... domki porcelitowe upolowałam w lokalnym sklepie za parę złotych, pomalowałam choinki z MDF, do  tego girlanda ze świerkowych gałązek, tui i bluszczu, lampki. Jak Wam się podoba?








Życzę Wszystkim Wesołych Świąt!