niedziela, 25 września 2016

Lato zostań jeszcze. Przesadzam, podlewam, maluję. Przesadzam?

Czy przesadzam z przesadzaniem? No cóż, muszę się przyznać mam skłonność do przesady, wszystko robie „na maksa”.  
W końcu od kilku tygodni mamy ciepło, słońce nas rozpieszcza więc dużo  czasu spędzam w ogrodzie. Czas przymusowego leżenia z zapaleniem płuc się skończył. Kilka trudnych tygodni za mna. Teraz mam wracać do sił, spacerować i wypoczywać.
A że nie lubię odpoczywać na leżąco i wynajduje sobie robotę. część  pojemników  znów zmarniała przez zimę nie zdążyłam ich odświeżyć w sezonie więc postanowiłam je  przemalować.
Przetarłam papierem ściernym te miejsca na powierzchni donic, gdzie złuszczyła się farba.  Ta czynność jest konieczna, bo potem nowa farba odlezie ze starą  źle trzymającą się powłoką.  Następnie umyłam donice wodą z mydłem lnianym (ale możecie użyć np. wody z rozcieńczonym płynem  do mycia naczyń)
Donice kupiłam 7 lat temu jako mrozoodporne. W tym czasie były już raz odnawiane podkładem z farby akrylowej a na wierzchu farbą kredową i woskiem. Przetrwały na zewnątrz 3 lata. Warunki atmosferyczne "dały im w kość" Z jednej donicy odpadł kawałek boku. Zaszpachlowałam ubytek szpachlą akrylową i przetarłam papierem ściernym.
Oczyszczone donice pomalowałam dwiema warstwami farby z olejem lnianym Byta-yta w kolorze Wanilia. Ze względu na zawartość oleju farba powinna dać elastyczną powłokę i pewnie będzie trwalsza niż powłoka akrylowa czy z farby kredowej.
Przy słonecznej pogodzie farba wysycha szybciej bo po ok 3 godz mogłam nałożyć drugą warstwę. W normalnej temperaturze pokojowej schnie 24 godz. Farba schnie tak długo, ponieważ zawiera olej lniany a nie ma żadnych sztucznych substancji lotnych przyspieszających wysychanie farby. Jest całkowicie naturalna i bezpieczna dla alergików
 Powierzchnię donic zawoskowałam bezbarwnym woskiem. Zastanawiam się czy jeszcze nie podkreślić wypukłych dekorów woskiem patynującym, żeby je uwypuklić? Co sądzicie?





Do odnowionych donic posadziłam wrzosy, mrozy i kapustę ozdobną, w końcu jesień u progu..
Skrzynkę  po owocach zawoskowałam już parę miesięcy temu szarym woskiem  Byta-yta.  Skrzynka służy do przechowywania dodatkowych poduszek i czasem do ogrodowych aranżacji do zdjęć.
..I zauważyłam jeszcze jedną rzecz, która mnie bardzo ucieszyła, ślimaki nie lubią chodzić po woskowanej powierzchni  HURRA!  Zeżarły mi aksamitki posadzone w starym  wiklinowym koszu a tych w sąsiedniej, nowo woskowanej donicy nie tknęły! Oby tak dalej.


 Pozdrowienia wysylam dla Wszystkich
 Wreszcie zdrowa Ewa


wtorek, 13 września 2016

O planach, sukcesach, nagrodach i marzeniach….

Czasem łapię się na podsumowaniach bo jestem z tych co lubią planować a z doświadczenia wszyscy wiemy, że z planami różnie bywa ..  Ze mną  jest tak, że planuję za dużo na swoje możliwości czasowe a potem i tak muszę wybierać priorytety.  A jak Wy sobie z tym radzicie?  
Pierwsze półrocze minęło mi w oka mgnieniu, dopiero co córka namawiała mnie na wspólny projekt PrzeTWÓRNIA, potem były długie miesiące organizowania, biurokracji, realizacji, wzloty i upadki, huśtawka nastrojów, stres, strach. Wszyscy żyliśmy i żyjemy na najwyższych obrotach. 
Sklep w Warszawie jak wiecie i uruchomiliśmy też cykliczne warsztaty.
Teraz nadszedł czas na spokojniejsze i mam nadzieję, systematyczne działanie, będę mogła w końcu zająć się tym co najbardziej lubię: odnawianiem mebli i robieniem dekoracji i dalszym wyposażaniem  sklepu.

 Byłam tak pochłonięta sprawami organizacyjnymi, remontem lokalu,  że zupełnie zapomniałam Wam napisać o innych pozytywnych zdarzeniach. W naszym ogrodzie mieliśmy dwa razy oficjalnych gości: sesję zdjęciową do Świata Kobiety  i Jury konkursu  w Naszej Gminie na najładniejszy ogród przydomowy.  Warunkiem było by ogród był tworzony i zaprojektowany  własnoręcznie przez właścicieli, liczył się pomysł, estetyka, zagospodarowanie ogródka. Nasz ogród zdobył  II miejsce w  konkursie. 
Było nam bardzo miło, bo rzeczywiście od prawie 8 lat własnymi rękami tworzymy z ugoru  nasz własny wymarzony ogród. Nie jest wymuskany ale wymyślony i wykonany przez nas. Co się najbardziej podobało? Pomysły na zagospodarowanie różnych przedmiotów np. starego roweru na kwietnik, nasz stół ogrodowy, żwirowe placyki itp.


Artykuł w Świecie Kobiety trochę mnie rozczarował, bo ja myślałam, że z 400 zdjęć zrobionych przez fotografa w ogrodzie znajdzie się parę w artykule. Założyłam, że jak artykuł jest o ogrodzie to on będzie „głównym bohaterem”  ale  redakcja miała swoją wizję i ostatecznie w artykule pojawiło się tylko jedno zdjęcie „pańci w kapeluszu”  i na fotelu. Wierzcie mi – rzadko siedzę upozowana w moim ogródku – zazwyczaj biegam, ubrudzona ziemią, w ogrodowym fartuchu z rękawicami za paskiem…  Opisana historia naszej ucieczki na wieś jest prawdziwa choć ubrana w słodkie słówka. Rzeczywistość  przenosin, budowy domu i tworzenia ogrodu była pełna ciężkiej pracy, często stresu i braku funduszy. Ale rzeczywiście to jest nasze miejsce na ziemi….
A teraz smutno mi, że od kilku miesięcy wszystko w moim ogrodzie leży odłogiem, bo musiałam wybrać inne priorytety… altana, taras, poprawianie rabat - wszystko czeka do jesieni. Jako ogrodnik samouk popełniłam masę błędów, rośliny wyrosły a były posadzone za gęsto. Teraz sporo wymaga reorganizacji, przesadzenia, przycięcia i uporządkowania.  Wiem, że dam radę tylko muszę wydłużyć dobę.
 A na zdjęciach łapię kwitnące roślinki....




i wrześniowe truskawki!!!
Czy ostatnie półrocze przeżyte w pośpiechu i szaleńczym tempie był sukcesem czy porażką? Ostatecznie większość planów się powiodła, ale ja mam jak zwykle niedosyt -  nie sukcesów ale zwykłej codzienności, niedosyt czasu na rozmowy z rodziną, na wieczory na tarasie, na spokojne wspólne obiady, pogaduchy, spotkania z przyjaciółmi. Teraz marzę o urlopie, który w tym roku mamy dopiero w listopadzie ale za to nad ciepłym morzem, na Cyprze. Pierwsze takie wakacje za granicą bo zawsze było  coś ważniejszego. Teraz w końcu się doczekałam i będą!  wymarzone!

piątek, 2 września 2016

Śmietankowy Bloggers Meeting czyli zlot kreatywnych babek

O tym, że będzie się działo! wiedziałyśmy już zanim przestąpiłyśmy w sobotę próg nowego Śmietankowego Domu.
Nie mogło być inaczej skoro Śmietankowa i Sandrynka przez tydzień mieszały wnętrzarsko  w "tym kotle'' a Śmietankowy Mąż próbował nadążyć za ich pomysłami. Chyle głowę przed ogromem pracy jaki wykonali.
Naszym zadaniem było już tylko przygotowanie dekoracji.
Nie mogłyśmy się napatrzeć na nową komodę SEART, jak widać Sabina ją uwielbia.

Przywitał nas stół pełen pyszności przygotowanych przez Joannę z  BE - TASTY. 
Stół zaaranżowany  w kolorach późnego lata, były nawłocie, jabłka, dynie wykonane przez Sandrynkę... cudowny klimat. Do tego naturalne dodatki z surowego drewna, świeczniki i podkładki z Regalia.




Każda z nas przygotowała i ofiarowała coś od siebie, pasującego do "Śmietankowego stylu" Miało być jasno, optymistycznie i świeżo.
Sandrynka przez tydzień pracowała z domownikami nad wnętrzami a my tylko dołożyłyśmy swoje "trzy grosze"
Aga z AGO HOME pomalowała szafkę do kuchni na której znalazły miejsce kuchenne "łapki" w błękitach,  które udało mi się uszyć przed spotkaniem. Szafeczka wpisała się doskonale w Śmietankowy klimat.
Aga wyczarowała również dekoracyjną dechę z ptaszkiem. Jak ją wykonała opisuje na swoim blogu Domowe klimaty
Miałyśmy też swój wkład w pokój dziecięcy. W pokoiku Śmietaneczki zagościła komoda od AGO HOME
Parę migawek z pokoju dziecinnego. Więcej zobaczycie w relacjach w Śmietankowym Domu i u Sandrynki
 Uszyta przeze mnie w ekspresowym tempie pościel  pięknie wygląda w stylowym łóżeczku pomalowanym przez Sandrynkę.
Nie będę zdradzać wszystkiego bo zdjęcia wnętrz znajdziecie też na blogach u Sabiny i Sandry.
Mnie wpadł w oko kącik do pracy w sypialni stworzony przez Sandrę.
Przygotowałam też skrzyneczki, które mogą pełnić różne funkcje i jako skrzynki na zioła lub organizer na drobiazgi czy kosmetyki.

Skrzynki malowane farbą Byta -yta i zawoskowane bezbarwnym i przetarte białym woskiem AMAZONA. Relief wykonany szablonem i pastą strukturalną.
Nie mogło też zabraknąć wianka z wizerunkiem Śmietankowego Domu.

 Dla gospodyni oraz dla Sandry, która tego dnia miała imieniny przygotowałam bukiety z kwiatów z mojego ogrodu.
Dla hortensji zrobiłam wazon ze starego pojemnika ceramicznego, pomalowałam farba Byta -yta w kolorze perłowej szarości, potem dokleiłam dekor i ozdobiłam konturówką.
W przerwie pomiędzy tworzeniem prac,  bieganiem z aparatem, pozowaniem do zdjęć i podjadaniem pyszności wykonałyśmy mapę marzeń pod okiem Anety Lewczuk, która mobilizowała nas do wizualizacji własnych marzeń i celów. Bardzo ciekawe doświadczenie


Miałyśmy też gości z redakcji Mojego Mieszkania, Naczelną Dorotę Jaworską, Sekretarz redakcji Justynę Marczuk  oraz stylistkę Marynię  i fotografa Marcina.
Fajnie było oglądać ich podczas pracy.
Mam nadzieję, że zdjęcia się udały i niebawem się ukażą.
Dzięki za spotkanie pełne energii.

Było mi bardzo miło zostać obdarowaną przez:


wtorek, 30 sierpnia 2016

To co lubię, co mnie uszczęśliwia.....

Ograniczenia głównie zdrowotne i ciąg pechowych zdarzeń, które się na nas zwaliły spowodowały że pytam siebie... kiedy robiłam coś relaksującego, co lubię? co mnie odstresowuje?
Zastanawiacie się czasem nad tym w codziennym pędzie?
Co mnie uszczęśliwia? Przede wszystkim zdrowa rodzina i poczucie bezpieczeństwa jakie daje myśl, że możemy na siebie liczyć.
Poza tym uszczęśliwiają mnie małe rzeczy, wieczór w ogrodzie spędzony z przyjaciółmi. Poranna kawa na zalanym słońcem tarasie albo leniwa niedziela z pieczeniem ciasta i wylegiwaniem się na huśtawce.


Relaksuje mnie zbieranie na łące kwiatów na kolejny bukiet albo doglądanie kwitnących roślin. Lubię je fotografować a potem oglądać zdjęcia w zimne szare jesienne wieczory.













Odstresowują mnie robótki, decoupage, malowanie mebli, prace w ogrodzie ale wszystko z umiarem bez przesady bo przesyt i nadmiar wszystko psuje..

Uwielbiam "polowania" na starocie, wtedy zapominam o całym świecie i ciesze się pięknem niepowtarzalnych rzeczy naznaczonych zębem czasu




Lubię małe niespodzianki od serca. To lubię..
Lubię też podróże na które albo brak czasu albo finansów.., lubię względne poczucie stabilizacji i lubię robić plany.
I choć ostatnio trochę mało mam tego co lubię to muszę przede wszystkim sama starać się żeby się nie poddawać, sama nauczyć się odpoczywać, robić te małe rzeczy które lubię...

pozdrawiam wszystkich czytelników stałych i tych nowych
Ewa