środa, 11 kwietnia 2018

Stoliczki - ludwiczki, czyli wszystko pod ręką:)

Uwielbiam  stoliczki ludwiczki, zwłaszcza te w kompletach. Nie zagracają wnętrza, można je wstawić jeden pod drugi a subtelnie wygięte nóżki dodają im lekkości i uroku.
Parę takich już malowałam na różne kolory. Jedne były w dobrym stanie inne w gorszym. Każde wymagały indywidualnego podejścia.
Tym razem na warsztat trafiły dwojaki. Wymagały demontażu nóg i ponownego ich , porządnego mocowania. Poza tym stary lakier wymagał zeszlifowania, bo chciałam na blatach pozostawić naturalne drewno.

Dębowe blaty zawoskowałam a nogi pomalowałam czarną, matową farbą Byta-yta.
Boki blatów oraz zdobienia na nogach przetarłam nierówno złotym woskiem. Wygląda to bardzo efektownie ale trudno dobrze sfotografować ten efekt.





Znacie kogoś, kto by je przygarnął? Są na sprzedaż.

wtorek, 3 kwietnia 2018

Z wizytą u Elki - Londyn wita:)

Jak podsumować jednym zdaniem to miasto?
Różnorodne, niezwykłe, ciekawe, inspirujące.
Wybrałam się do Londynu  tylko  na cztery dni. To i dużo i mało. Czy mam niedosyt? Tak i na pewno tam wrócę. Plus jest taki, że na razie mieszka tam moja córka, więc będzie łatwiej:)
Jak spędzić czas w Londynie i nie stracić fortuny?
Najdroższa jest komunikacja więc warto znaleźć tanie lokum typu B&B w pierwszej lub drugiej strefie komunikacyjnej.
Wtedy możecie przemieszczać się na piechotę a ewentualne przejazdy autobusem lub będą tańsze.
Autobusem pojedziecie za 1,70£
Ale jednorazowy przejazd metrem to juz koszt powyżej 4£.
My przemieszczaliśmy się prawie wyłącznie spacerkiem😊
Szkoda było stracić te widoki pięknych, starych domów, kamieniczek i zaułków w uroczej dzielnicy Kensington.
Mieliśmy dwa kroki do,  Hyde Parku i  Muzeów ale ich zwiedzanie trzeba sobie dozować. Zbiory i tematyka są tak okazałe i różnorodne, że po obejrzeniu jednego dnia trzech stałych ekspozycji w British Museum i  dwóch Muzeum Historii Naturalnej uznałam, że to za dużo bodźców i informacji na jeden raz. Po prostu nic nam z tego nie zostanie w pamięci, wszystko się zleje, wymiesza a chodzi przecież o emocje, zachwyt, piękno,  zapamiętanie ciekawszych elementów. Bieganie kilka dni wyłącznie po wystawach to za wiele.
Nie znaczy to, że nie warto wpaść do muzeów. Ja miałam w planie stałe ekspozycje starożytne, Egipt, Mezopotamię i Grecję.
Dla mnie najfajniejsze było oglądanie zwyczajnego życia miasta, gwaru, ciekawie ubranych ludzi, starej zabudowy miejskiej z wąskimi uliczkami, drewnianymi malowanymi witrynami.
Jednym słowem: klimat
Nie będę Was zanudzać zdjęciami z muzeów, bo jest ich pełno w internecie.
Ale pokaże Wam zdjęcia ze spacerów.








Pamiętacie film z Hugh Grantem pt. Noting Hill. uwielbiam ten kadr, kiedy Grant idzie przez targ na Portobello Road i zmieniają się pory roku.
Tadam! sklepik jest z tym szyldem, który "zagrał"w filmie. Jednak nie jest to w rzeczywistości księgarnia a sklep z pamiątkami dla turystów, niestety....
Targ na Portobello Road jest super, kolorowe stragany z jedzeniem, starociami, antykami i rękodziełem. Tłumek ludzi. Street food. Uliczni muzycy.
Jednym zdaniem: art, music, food and bar
Zapraszam na spacer po Portobello





Dla mnie osobny temat to londyńskie parki i prywatne ogrody w sercu miasta.
Bardzo żałowałyśmy, że to dopiero początek wiosny. Wszystko dopiero się budziło do życia...
Mnie ujeły ławki parkowe, fundowane przez prywatnych ludzi. Na wielu z nich były sentencje lub osobiste dedykacje.








a teraz reszta atrakcji dla turystów a ja tylko przemknęłam spacerkiem





Chinatown, zaledwie parę kolorowych uliczek


i London Eye o zachodzie słońca