sobota, 9 marca 2013

Atak KLONA ! ponowny



No właśnie klon znów przy atakował, zima też. I jak tu być optymistą. O moim gorszym, złośliwym KLONIE było już parę postów wcześniej. Teraz KLON zgadał się ze złośliwym śniegiem, który zasypał nas na 20 cm a do tego jeszcze z przedmiotami martwymi i wirusami się skumał! Ale po kolei.
Wczorajszy powrót z pracy, z piękną perspektywą weekendu zepsuła mi śnieżna zamieć. Przewiało mnie na wskroś i dziś gardło już boli, może to jakoś zatrzymam w zarodku i choroby nie będzie. Humor trochę mi  poprawiły piękne żółte tulipany i pudełko „Ptasiego mleczka” od męża. Dałam radę połowie pudełka w ciągu kilkunastu minut! Stres został przy atakowany cukrem!

Już ponad tydzień temu plany prac robótkowych  miałam bardzo obszerne, podjęłam się uszycia sporej ilości  sukienek na krzesła, dość dawno temu. Problem w tym, ze teraz się boje niedotrzymania terminu… bo niestety wcześniej z oczywistych powodów nie mogłam się wziąć za szycie, potem wyjechałam do mamy bo nie mogłam zostawić jej samej przez pierwszy miesiąc po śmierci taty. Do tego obiecałam tez uszyć dla Kajki parę rzeczy i nie dotrzymałam słowa na razie. Kiepsko się z tym wszystkim czuję, bo wszystko przez ostatnie 6 miesięcy było nie tak. Sporo rzeczy zawaliłam. A mnie na koniec zawalił się świat…
Więc walczę z tym KLONEM, tydzień temu, przegoniłam go, bo  mnie zniechęcał do wszystkiego  i z zapałem wzięłam się do pracy. A tu klops, maszyna „ma deda”, zdechła, znów czyszczenie, smarowanie rozkręcanie ale chyba skończy się na reanimacji u mechanika. Na nową maszynę muszę poczekać do maja. Oj !  piękna będzie, elektroniczna, z haftami…. Rozmarzyłam się… tymczasem „rzeźbię” na rwącej nitki maszynie a w poniedziałek chyba się poddam i zawiozę ją do naprawy.
Jak w tygodniu miałam po pracy nawet tylko kilkanaście minut, to już do szycia raczej nie dało się usiąść,  zamykałam się w gabinecie i jaja sobie robiłam.
I znów KLON dał znać o sobie, skończyłam swoją pierwszą gęsią pisankę Decu , wylakierowałam, ozdobiłam wstążeczkami. I już, już miałam pokazać mężowi skończone dzieło, tylko tasiemkę przycinałam i  Ups… runęła mi z rąk prosto na terakotową posadzkę!
Normalnie łzy mi ze złości popłynęły… mąż obiecał ją podreperować i może górna część będzie wystawała ze świątecznej dekoracji, bo dolna popękała.
Z tej złości  poniosło mnie trochę i  w tygodniu zrobiłam trzy kolejne pisanki gęsie, komplecik z konturówkowymi dekoracjami i patyną. Takie „retro”  w moim wykonaniu.
 I jeszcze  jaja styropianowe zmalowałam wieczorami. Żeby nie myśleć i się nie smucić, choć na chwilkę zajęłam  tym ręce i głowę. Tło jest domalowane.




 A poniżej, w całości zawartość paczuszki candy, która pofrunie niebawem do Joanny.Jest w niej równiez gęsia pisanka z domkami. Proszę Joannę o wyrozumiałość, bo to druga pisanka jaką w ogóle zrobiłam. 
Wszystko w wiosennych różowościach. Mam nadzieje, że przypadnie jej do gustu.





Jak widać, walczę z KLONEM dzielnie. Muszę zawalczyć jeszcze z maszyną, żeby podjąć próbę zakończenia szycia dla wszystkich i dotrzymania obietnic. A czasu tak mało bo przecież do pracy trzeba jednak chodzić.

Pozdrawiam Wszystkich.
Do nastepnego razu













35 komentarzy :

  1. pisaneczki przepiękne.Ja teraz walczę ze swoim klonem i na dodatek padł mi obraz w telefonie i nie mogę robić zdjęć niestety aparatu nie posiadam,jednym słowem wkurzona jestem.Widok takich piękności działa jak miodek na serducho.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. widać jak szala wygranej przesuwa sie na Twoją stronę...BRAWO!!!BRAWO!!!BRAWO!!!TAK TRZYMAJ!!!
    prześliczne stworzylaś nie tylko jajeczka...podziwiam i gratuluję...

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaja są świetne.
    JA dzisiaj mam twórczego lenia :(

    OdpowiedzUsuń
  4. przy takiej pogodzie klon usprawiedliwiony - ja bym z nim nie walczyła, tylko poddała się słodkiemu lenistwu :) pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie mogę sobie pozwolić na lenistwo, musze dotrzymać słowa. Przynajmniej spróbuję ze wszystkim zdążyć.

      Usuń
  5. Piękne pisanki zrobiłaś:0
    Gratuluję Joannie wygranej - szczęściara:))
    pozdrawiam serdecznie i nie daj się choróbskom

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo lubię tutaj zaglądać:) Jaja są magiczne!! Pozdrawiam i życzę dużo słońca na nadchodzący powrót zimy!

    OdpowiedzUsuń
  8. Jaki śliczne pisanki!
    te z ptaszkami skradły moje serduszko:-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pisanki przecudnej urody są :) gratuluję i pozdrawiam Monika

    OdpowiedzUsuń
  10. Wszystko minie jak zaświeci słoneczko i przyjdzie upragniona wiosna.Teraz tylko trzymaj się dzielnie .Prześliczne pisanki.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Wszystko u Ciebie jest piękne. Pisanki są BAJECZNIE!!!
    Prezenty dla Joasi są śliczne i takich wiosennych kolorkach.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo mi się spodobały te z ptaszkami, bardzo retro, bardzo shabby :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jakie piękne te jaja!!!! I zdrówka Ci życzę!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Zarówno jajeczka jak i prezenty są prześliczne:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Śliczne jajeczka, a cukierasy z candy wspaniałe. Ewuniu dużo zdrówka, bo to najważniejsze i pamiętaj-po złych dniach zawsze świeci słońce (na niebie i w sercu też). Pozdrawiam milutko! Magda

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo podobają mi się jajeczka, zwłaszcza te turkusowe:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Wszystkie jaja przecudne,ale w tym z gniazdkiem od razu się zakochałam.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Ewuniu, tak dzielnie walczysz z tym klonem, że jestem pełna podziwu! Pisanki przepiękne! Zwłaszcza te ptaszkowe miętowe :) Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Wszystkie pisanki -szczerze śliczne,jednak ujął mnie ten błękit!Ciepłe pozdrowienia i powrotu do zdrowia Ci życzę-aga

    OdpowiedzUsuń
  20. Ewciu ... nigdy nie robiłam pisanek z gęsinych wydmuszek ... dobrze, że napisałaś a to bym jeszcze mocniej chwyciła i ... hihi
    śliczne wszystkie wydmuszki i dopracowane
    pozdrawiam cieplutko bo u mnie zimnica jak nigdy

    OdpowiedzUsuń
  21. Jesteś bardzo dzielna!
    Nie martw się, Ewciu, przecież wszyscy zrozumieją, co się z Tobą działo, a pisaneczki przepiękne:)))

    OdpowiedzUsuń
  22. Chyba ja kochana muszę wysłać ci w tygodniu miód z kwiatów akacji do herbatki by tego KLONA przegonić!!!Spodziewaj się paczuszki ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ewuś, dzięki Ci serdecznie za wspierający komentarz. Jakoś musimy dać radę i klonom i smutkom:)Twoje turkusowe pisanki są przecudne,szkoda,że takich nie umiem zrobić:( Przesyłam buziaki.

    OdpowiedzUsuń
  24. Olać Klony... wiosna idzie i to widać w Twoich pisankach :) Tego się trzymaj, pozdrawiam i życzę zdrowia Marta

    OdpowiedzUsuń
  25. Piękne rzeczy tworzysz, odpłynęłam oglądając Twoje prace i cudowny ogród :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ewciu kochana widzę cud kubeczek, bo oczywiście, że muszę patrzeć NIE tam gdzie trzeba. Na mufinkowy jeszcze nie trafiłam.
    Pisanki z lataczami wyglądają bajecznie! Piszesz, że to konturówki i patyna, muszę coś więcej się dowiedzieć a najlepiej WSZYSTKO :)
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ok, napiszę Ci wszystko :)
      Nawet zdradzę sklep gdzie kubeczek kupiłam...:)))

      Usuń
  27. Życzę pokonania wszelkich przeciwności.
    Cudne pisanki.
    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  28. OLÁ EWA,ACABEI DE CONHECER SEU BLOG,LINDAS ARTES,PARABÉNS.BOM FIM DE SEMANA.VALÉRIA.(BRASIL).

    OdpowiedzUsuń
  29. Z klonem to roznie bywa, ale za to pisanki sa przepiekne i warte zachwytu, pozdrawiam cieplo:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Wszystko jest tak słodkie że można to schrupać.Miło będzie mi was ugościć na moim blogu
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuje za wizytę u mnie i komentarz :)