środa, 20 maja 2015

Mamy Frajdę

Od 10 lat mamy frajdę bo mamy naszą goldenkę Frajdę. Jest wspaniałym, pogodnym psem przytulanką. Od niedzieli drżeliśmy o jej życie bo po raz trzeci kleszcz zaraził ja babeszjozą. To straszna choroba, która nie wykryta odpowiednio wcześnie może zabić psa w klika dni. Niestety mieszkamy na terenie, gdzie występuje bardzo dużo kleszczy a zabezpieczenia nie chronią psów w 100%. Wylądowaliśmy w specjalnie otwartym gabinecie w niedziele o 22.00.  Była tak zestresowana że zamiast leżeć bezsilnie adrenalina nosiła ja po całym gabinecie a nasz lekarz biegał za nią trzymając w górze butelkę z kroplówką aby prawidłowo spływała  i by Frajda nie wyrwała sobie igły. Dzięki szybkiej reakcji i naszemu oddanemu swojej pracy weterynarzowi Frajda wraca do zdrowia. Dziękujemy Panie Marcinie!!!! Wczoraj odzyskała apetyt i nawet "żebrała" o smakołyki wiec powoli jest sobą.
 Odetchnęliśmy z ulgą, wyniki badań tez już są dobre. Teraz piesek musi wypoczywać i dojść do formy.
Jest członkiem naszej rodziny i nie wyobrażamy sobie domu bez niej.



niedziela, 17 maja 2015

Wpadłam w zieloność!

Już jestem! wróciłam i od razu wpadłam w ZIELONOŚĆ! Nie było mnie tylko dwa tygodnie a roślinność w tym czasie oszalała! Nie powinno mnie to dziwić wszak to maj. Wszystko bujnie się rozwija, chwasty też.
Następnego dnia po powrocie wpadłam w wir prac ogrodowych, oczyściłam obwódki z piaskowca z mchu, wypieliłam rabaty z przodu, teraz powinnam uzupełnić korę aby chwasty nie odrosły za szybko. W moim ogrodzie prawie nie ma rabat wyłożonych włóknina i obsadzonych rzędami  iglaków, lubię swobodnie rozrastające sie rośliny i trochę naturalnego nieładu. Nie dla mnie ogród "w kancik"
Po zrobieniu porządków rabaty wyglądają teraz tak

 Moje pieski zawsze są w pobliżu

 Widzicie ślady łapek na ścianie domu. Tedy moje koty wskakują na parapet okna kuchennego, żeby mi powiedzieć "wpuść nas" Co ją umyjemy to zaraz jest to samo:(

 Prymula chińska, choć okazała się rośliną jednoroczną kwitnie od Świat wielkanocnych nieprzerwanie i ma wciąż intensywniejszy kolor.W donicy mam na stałe zasadzoną paproć, która własnie się zazieleniła i mam  tło dla roślin.
Ale chcę  Wam pokazać drugą twarz mojego ogrodu, który szósty sezon jest w trakcie tworzenia. To co już zostało zrobione wymaga ciągłej pielęgnacji. Jednocześnie cały czas budujemy i sadzimy nowe rośliny. Taras wciąż czeka na swoją kolej, altana w budowie a trawnik zrujnowany przy zakładaniu kanalizacji tej wiosny.
Pewnie było by szybciej wynająć firmę. Wjechali by maszynami, wyrównali teren,  przywieźli by rośliny, rozwinęli trawnik z rolki ale.... No właśnie jest kilka "ale":
- nie miała bym tyle radości z każdej kolejnej rabaty wykonanej własnymi rękami, satysfakcji, że mogę i potrafię.
- koszty wymarzonego ogrodu raczej przekroczyły by nasz budżet
- nie miała bym o czym Wam pisać.....a tak pokażę Wam,
że jak w ubiegłym roku zaniedbałam ogród przez chorobę, to mam teraz zamiast skalnej rabaty górę kamieni w chwastach TADAM
 i trawnik do naprawy
a altana wciąż się buduje..

Kolejny etap, wzmocnienie konstrukcji pod więźbę dachową. Krokwie będą z nowego materiału ale podbitka dachu z boazerii z odzysku.
Niebawem kolejny etap budowy, bo nadal działa metoda małych kroczków. Warunek: musi być pogoda w każdy kolejny weekend i luźna gotówka:)
Uwielbiam mój ogród, choć niedoskonały, nieskończony ale mój.

Pozdrowienia od utopionej w zieleni

PS. mam masę materiału na kolejne wpisy ale ograniczony czas.
Robótkowo się powoli dzieje ale ogród mnie odciąga. Zrobiłam małą fotorelację z Krakowa i byłam w gościnie w pięknym miejscu, u wspaniałych ludzi. Mam nadzieję, że po kolei jakoś Wam to wszystko pokażę i opiszę.
Ewa


środa, 13 maja 2015

Specjalnie dla mnie - filcowa torba

I znów się powtarzam ale po prostu cenię ręcznie wykonane rzeczy. Ta została wykonana specjalnie dla mnie. Torebka z filcu z grafiką. Nie za duża, w sam raz dla drobnej osoby. W neutralnym kolorze i z kolorowymi detalami, taka na luzie. Planuję już zamówienie kolejnej. Tym razem letniej, bajecznie kolorowej.


Wykonanie - oczywiście "made in kasia" www.  madeinkasia.blogspot.com
Kasiu, dziękuję bardzo za miłe rozmowy podczas ustalania wzoru i kolorów.I za torebkę moją wybraną, uszytą specjalnie dla mnie.

Wiem, że mało ostatnio o robótkach i meblach ale za trzy dni wracam do domu zdrowsza i z głową pełną pomysłów. Na początek planuję pochwalić się ostatnimi zdobyczmi z targów staroci. A potem będą już nowe prace. Decoupage tym razem w wydaniu ogrodowym oraz trochę drobnych przedmiotów po stylizacji farbami kredowymi, lampy, świeczniki... Po miesiącu przerwy już nie mogę się doczekać złapania pędzla w dłoń.


wtorek, 5 maja 2015

Program naprawczy

Wdrażam wreszcie program naprawczy. Tym razem nie mebla ale mojego kręgosłupa, więc meblowych i ogrodowych postów nie będzie przez najbliższe tygodnie. Generalny remoncik jest niezbędny żebym mogła pracować bez bólu. W Busku Zdroju wiosna kipi! Pogoda na razie dopisuje a ja grzecznie moczę się w basenie z siarką, ćwiczę i chodzę na masaże. W wolnych chwilach chłonę wiosenną zieleń w parku zdrojowym. Pogoda dopisuje. Wybieram się na jednodniowy wypad do Krakowa i postaram się zrobić małą foto relację. Pozdrowienia dla wszystkich.




piątek, 1 maja 2015

Się będzie działo… ogrodowo

Wszystko kwitnie, może nie są to bujne ukwiecone rabaty ale kwitnie:)




Czeka nas pracowity sezon ogrodowy. Planów jak zwykle więcej niż czasu i pieniążków. Do zaplanowanych prac doszły niespodziewanie nagłe rzeczy, które wyparły ambitne plany. Otóż dotarła do nas cywilizacja w postaci kanalizacji, w gminie powiększono oczyszczalnię. Przyjechali, podłączyli i zdemolowali trawnik. Cofnęliśmy się o krok z pracami w przedogródku.  Teraz spory kawał trawnika jest do ponownego założenia. Coś za coś. Ale inne prace postępują. Kto czytał w poprzednich sezonach ogrodowe wpisy ten wie, że u nas działa jedynie metoda małych kroczków. Powód prosty: czas i pieniądze. W ubiegłym roku przedzieliliśmy ogród na dwie połowy, prowadząc ozdobne płotki od boków domu do ogrodzenia. Wejścia stanowią pergole z furtkami. Teraz psy mają dostęp tylko do ogrodu z przodu i to my będziemy decydować czy je wpuścimy do części wypoczynkowej i będą mniej brudzić i demolować delikatne rośliny. Tak wyglądają pergole z furtkami po zimie. Całość zostanie w tym roku jeszcze raz pomalowana dla wyrównania koloru. Na zacienionej pergoli rośnie winobluszcz pięciolistkowy a z drugiej słonecznej strony domu posadziłam właśnie czerwoną różę pnącą

Mąż rozpoczął budowę altany w zaplanowanym miejscu. Altana powstanie częściowo z kupionych elementów i z materiałów z odzysku oraz tego co jeszcze nam zostało z budowy. Podwalina podłogi została zbudowana z pozostałych po budowie belek więźby dachowej. Wymarzona drewniana podłoga to stare deski z odzysku. Podbitka dachu będzie ze starej boazerii. Konstrukcja ścian to elementy starej altany z drewnianych narożników, która miała brezentowy dach. Służyła nam jako prowizoryczne zadaszenie na tarasie. Drewno zszarzało i rozeschło się trochę ale zostanie potraktowane olejem lnianym szwedzkiej firmy ALLBACK, który wcześniej wypróbowałam na huśtawce i doskonale się sprawdził.
Pierwszy etap prac, drewniana podłoga. została już pokryta pierwszą warstwą oleju. Stare deski nabrały pięknego koloru i uwydatniły rysunek słojów.

Na razie nadal czytam, uczę się o roślinkach i szukam nowych pomysłów.
Już nie mogę się doczekać urządzania altanki w meble, dekoracje, poduszki. Założyłam, że większość będzie z odzysku, bo chcę Wam pokazać, że można to zrobić tanim kosztem. Odnowić stare meble, pojemniki na rośliny  zrobić ze starych doniczek, przemalowanych i podrasowanych. Nawet materiały na poduszki będą z odzysku. Wiem, że przyjemnie jest wejść do sklepu, wybrać zestawy gotowych poduszek, lampiony i doniczki, kupić nowe meble ale zakładam, że nie wszystkich na to stać. A niektórzy po prostu lubią nadać rzeczom drugie życie. Stąd pomysł na cykl postów o altanie ogrodowej z odzysku. Baza kolorystyczna już jest. Próbka na zdjęciu. Oraz parę inspiracji, których nie mogę i nie zamierzam kopiować wprost. Liczy się klimat.
Altana oliwkowo - szara a do tego kraciaste i kwiatowe tkaniny w jasnych odcieniach zółego, zielonego, różowego. Trochę w stronę angielskiej wsi…
 Świece i drewniany świecznik przywiozła dla mnie Aneta z Domu pod Sosnami podczas ostatniej wizyty u nas.Wiedziała ze lubię zielony kolor i tak uważnie czytała moje wpisy, że doczytała o żółtym kolorze który ostatnio mi sie podoba i fajnie wygląda w letnich dekoracjach.
inspiracje z internetu