czwartek, 31 października 2013

Trudny czas...



Od początku tego roku brzmi w mojej głowie słowo „pierwsze”.   
 Pierwsze Święta Wielkanocne bez Taty, radość z pierwszych wiosennych prymulek bez Taty, pierwszy raz ogrodowe prace bez telefonu  do Taty po radę. Pierwszy raz w listopadowe święto przy jego grobie.  Wracają wspomnienia i dramat tamtego dnia. Szalony bieg po schodach, bez tchu i wszechogarniający strach, że dzieje się coś czego nie powstrzymam.  A potem krzyk rozpaczy i uczucie jakby to moje serce stanęło. A teraz… powracające pytania, czy mogłam jeszcze coś zrobić, czy znalazłam wszystkie sposoby żeby powstrzymać raka? 
Kiedyś  Święto zmarłych znów będzie dla mnie dniem zadumy, ciepłych wspomnień o bliskich, którzy odeszli….. ale jeszcze nie teraz.

wtorek, 29 października 2013

Pracowity miesiąc, nowe prace :)

Październik to dla mnie bardzo pracowity miesiąc - prace w ogrodzie jeszcze się nie skończyły a nawał pracy w domu już się zaczyna.Ogrodowe prace wprawdzie już na ukończeniu, prace nad dekoracjami i bombkami świątecznymi w toku a jeszcze tyle planów związanych z szyciem, zmianami w domu... Ja się chyba nigdy nie zmienię, ciągle na liście do wykonania mam więcej niż mogę zrobić! A przecież pracując zawodowo zostają na realizacje planów tylko wieczory i weekendy!
Ale bez marudzenia!!! miałam pokazać dokończone prace.
Najpierw romantyczny listownik który zrobiłam dla mojej Bratowej i bardzo jestem zadowolona z efektu. Już wiem, że będzie sie jej podobał :
Obiecałam Wam lepsze zdjęcia moich aniołkowych wytworów. Uwielbiam te retro serwetki w szarościach. Można je cieniować i dodawać albo odcienie szarości albo lekko beżowe. Fajnie wyglądają połączone z czernią, różem lub miętowym kolorkiem. Zamierzam je jeszcze wykorzystać w innych świątecznych pomysłach.
Kolejne prace już za parę dni a po weekendzie pokażę parę świątecznych dekoracji, które mam "na tapecie"


piątek, 25 października 2013

Rozdanie cukierków :)

Pogoda od 2 dni piękna a ja nadal niedoleczona, nawet nie mam jak nacieszyć się słońcem.
Ale wyniki Candy trzeba ogłosić,  bo tak wiele osób na to czeka.
Dziękuję Wam za tyle miłych komentarzy i żal mi że nie mogę obdarować wszystkich.
A naliczyłam 73 osoby (3 komentarze były zdublowane)

a sierotka wybrała spośród 73 


To co ofiarowujesz, jest zachwycające. Staję w kolejce, zapisuję się i przeglądam twój blog. Pozdrawiam!:)


Gratuluję i proszę o kontakt na mail.
Dziękuję Wam, że jesteście i że znajdujecie czas na komentarze. To bardzo miłe.
Pozdrawiam przytulnie i mam nadzieję że teraz będę częściej prezentowała nowe prace. Zbliża się pracowity czas.

poniedziałek, 21 października 2013

Chorobowo, szaro, buro...

Witajcie Moje Drogie.
Wczoraj skończyło się moje Candy ale wyniki będą w ciągu najbliższych dwóch dni. Powód: ot z nadmorskich wycieczek przywiozłam (oprócz fantastycznych widoków i pogody) choróbsko! Troche się podleczyłam ale zatoki wciąż mi dokuczają paskudnym bólem głowy a nawiew klimatyzacyjny w pracy jeszcze pogarsza sprawę.
W weekend, omotana w polary i ze szklanką ciepłego napoju coś tam próbowałam robić ale "pod górkę miałam"  Taki Weekend Świra!
Ja bardzo dużo planów miałam, prac wszelakich, robótek ręcznych,  parnia, sprzątania a mój organizm postanowił mi to utrudniać :(

Ale nie dam się ani ciemności porannej za oknem ani deszczowi ani złemu samopoczuciu.!
Przecież nie mam innego wyjścia ......

do do następnego...posta

środa, 16 października 2013

Syndrom pustego gniazda i co z tego wynikło :)

Witajcie!
Co ja z tym syndromem pustego gniazda? A no przychodzi taki czas, że dziecię dorasta i marzy o wolności, bez staruszków zrzędzących, bez kontroli, i na własny rachunek (prawie :)))
Mój syn wrócił na studia po szeregu perypetii. Właściwie to rozpoczął je na nowo na Politechnice Gdańskiej więc wyprowadził się z ciepełka domowego bo w Gdyni ma pracę i małe mieszkanko. Staruszkowie po 2 miesiącach bardzo się stęsknili i zrobili młodemu nalot! Oczywiście z uprzedzeniem i odpowiednią wałówką. Młody dobrze sobie radzi chociaż mamusia by to i owo poprawiła w mieszkanku:). Trudno się przyzwyczaić do braku obecności dziecka w domu, myśli krążą: a czy obiad zjadł, czy kasy mu starczy, czy aby nie żyje samymi chipsami i fastfoodami??? Trzeba przywyknąć a kontakt i tak najczęściej mam przez facebooka. Ot, cywilizacja idzie na przód.
Mieszkanko maleńkie ale za to 10 minut od plaży w Gdyni więc mieliśmy przy okazji wycieczkę.
Pstryknęłam pare fotek jesiennych kącików w  Sopocie, w Gdańsku Oliwie i Gdyni
Widok z molo na Grand Hotel
Krzywy domek na deptaku w Sopocie
Gdynia port
 Dar Pomorza- prawda że piękny!
Najbardziej zachwycił mnie Park w Oliwie i Katedra Oliwska. Byłam tam pierwszy raz ale z pewnością nie ostatni.
Park Oliwski o tej porze roku mienił się jesiennymi kolorami. Bajkowa scenieria.

A katedra monumentalna, ze swoimi sklepieniami krzyżowymi, cudownymi organami i mnogością barokowych ołtarzy. Następnym razem chciała bym zrobić dobre zdjęcia i trochę Wam o niej opowiedzieć.
Witam nowych Gości 

czwartek, 10 października 2013

zaległości i co słychać w ogrodzie :)

Zacznę od zaległości w prezentowaniu prac zdolnej Qrki, u której zamówiłam śliczności :)
Dawno, dawno temu.... no właśnie - jeszcze w lecie zamówiłam u Qrki sławne szyldziki ale zaczęło się od tego, że Qrka postanowiła mnie  bezinteresownie obdarować wykonanym przez siebie szyldzikiem. A ja dodatkowo zmobilizowałam się do sprecyzowania dawno planowanego zamówienia. Qrka podarowała mi szyldzik do warzywnika i tabliczkę a ja zamówiłam serię numerków i szyldzik na kosz, w którym przechowuję pieczywo. Dziękuję Qrko, wszystko jest piękne a numerki zmienią niebawem miejsce i będę zdobić kuchenną półkę.

 A w moim ogrodzie przygotowania do zimy trwają od tygodnia. Pierwsze liście zgrabione, ekspansywny winobluszcz opanowany i przycięty a z elastycznych pędów uplotłam parę wianków.
Trwa sadzenie roślin i równanie kolejnych nie zagospodarowanych części działki. Rśliny to w większości sadzonki zrobione moją ręką lub podzielone byliny. Sadzę roślinki nie wymagające i mrozoodporne w naszej części kraju oraz takie, które zniosą wilgotną a nawet  okresowo podmokła glebę: derenie, pęcherz nice, wierzby, które formuję w okrągłe krzewy i zobaczę co z tego wyjdzie :) 
 Mój M od 3 dni walczy z pięcioma tonami ziemi, rozwozi je taczkami, wyrównuje, grabi… ciężka praca.
Może zdążymy jeszcze w tych częściach założyć trawniki i posadzić parę krzewów porzeczek.
Reaktywacja warzywnika nadal w trakcie, został powiększony, uzupełniony o żyzną glebę i przygotowany do wiosny. Niestety zabraknie czasu na wykończenie dekoracyjne ogrodzenia i żwirowe obwódki…
 Kiedy rano wychodzę do pracy witają mnie ciężkie, wilgotne poranne mgły, przez które próbuje przebić się słońce.
Owinięta szczelnie szalem biegnę na stację. Znów spędzę kolejny dzień pracy na 38 piętrze warszawskiego biurowca.Plusem jest widok z okien, choć w słoneczny dzień jest o niebo lepszy niż ten z dzisiaj.
 Czekam na weekend . Na kolejne zmagania z ogrodem :)
Trochę jesieni dla Was. Dyniowa dekoracja :)
Pozdrawiam
Ewa



poniedziałek, 7 października 2013

Farby kredowe- malowanie ceramiki

Nadal wypróbowuje farby kredowe Autentico otrzymane  od Agnieszki z AGO HOME. Tym razem wypróbowałam je na ceramicznym odlewie słońca, które zostało uszkodzone, pękło a po sklejeniu widoczne są rysy.
sklejona dekoracja, pomalowana została wcześniej na biało...
potem zdecydowałam się  na kolor szaro - oliwkowy. Dekoracja po malowaniu farbą kredową. Przygotowanie do woskowania
po nałożeniu wosku rustykalnego

Postanowiłam je lekko spatynować ciemnym woskiem.
Ponieważ pęknięcia są nadal widoczne a nie chciałam ich szpachlować, postanowiłam domalować dodatkowe pęknięcia - to jeszcze przede mną :)
Słoneczna dekoracja zawiśnie na części ogrodzenia wykończonej kamieniem. Ściana jest widoczna z okien wykuszowach  jadalni  chciałam aby „coś się na niej działo nawet jak jesienią rośliny stracą liście.  
 Po metamorfozie słoneczko wygląda tak.
Po wykończeniu woskiem bezbarwnym
 Nie była bym sobą gdybym  nie znalazła kolejnych rzeczy do przemalowania. Motorem poszukiwań stała się nowa aranżacja kuchni. Zmiany niewielkie: malowanie ścian , metamorfoza półki upolowanej na starociach (w czasie wakacji w Lubuskiem) nowe drobiazgi, pojemniki, łapki zamówione u zdolnej blogowej koleżanki. Nadal zostaję w tonacjach kremowych i  pastelowych dodatków. Szafki są dębowe ale bejcowane na zielono i mają postarzone fronty więc pastele rozjaśniają i rozweselają wnętrze. Do świąt zostają pastele a potem będzie królować czerwień i rustykalny klimat.
Przy okazji malowania kuchni wpadł mi w ręce młynek, którego kolorystyka od początku nie pasowała o kuchni. Młynek otrzymany w prezencie, bardzo ładny więc nie chciałam z niego rezygnować. Drewniany tył pomalowałam farbą kredową w kolorze Country Beige a ceramiczną część z żarnami kolorem Cocos. O ile malowanie drewna i ceramiki porowatej nie przysparza żadnych problemów bo farba doskonale kryje to przy malowaniu ceramicznej części młynka musiałam się trochę bardziej przygotować. Ceramika była tak solidnie szkliwiona, że szkliwa nijak nie dało się zmatowić a farba nie kryła powierzchni tak dobrze jak na poprzednich przedmiotach. Problem dało się rozwiązać po zagruntowaniu szkliwa farbą akrylową ale można też powierzchnię pokryć lakierem akrylowym. Nałożyłam tym razem trzy warstwy farby kredowej  a całość przetarłam ciemnym woskiem (nakładany pędzlem) , zdejmując nadmiar bezbarwnym woskiem przy pomocy miękkiej szmatki.
Młynek przed
części drewniane pomalowane kolorem Autentico Country Beige po zawoskowaniu i przetarciu krawędzi papierem ściernym a następnie ciemnym woskiem.
część ceramiczna pomalowana kolorem Autentico Cocos, po trzykrotnym zawoskowaniu najpierw woskiem bezbarwnym i kolejno woskiem brązowym i przetarciu bezbarwnym. Całość po wyschnięciu dokładnie wypolerowałam miękką szmatką. Powierzchnia ma satynowe wykończenie i przypomina wykończenie naczyń kamionkowych.
i młynek w całości
 Pewnie niektórym młynek podobał się w pierwotnej wersji ale ja potrzebowałam nowych kolorów :)
Następna do malowania czeka koszmarnie zniszczona półka kuchenna. Zobaczymy jak się sprawdza farby kredowe na szpachlowanym drewnie. Półka miała dużo dziur, ubytków i wymagała sporego nakładu pracy przed malowaniem.
Pozdrowienia 
Ewa

piątek, 4 października 2013

Ledwie zaczęła się jesień....



Ledwie zaczęła się jesień…… a ja już marznę „na kość”, obżeram się wszystkim co ma dużą zawartość cukru: drożdżówki po dwie dziennie, tabliczka czekolady, kilka kaw, suszone owoce… jak tak będę dalej się żywić to przy moich 154 cm wzrostu będę kulką  do toczenia i łatwiej mnie będzie przeskoczyć niż obejść . Jakoś tak na się zmienia klimat, że kończy się lato i prawie natychmiast zamiast przejściowych temperatur – robi się zimno. U mnie od tygodnia są poranne przymrozki. Kwitnące jeszcze dalie i kanny zniszczył mróz. Stoją smutne i sczerniałe. Muszę je wyciąć. Kwitnące jeszcze róże muszę okrywać na noc aby trochę jeszcze nacieszyć się kwiatami. Po dzisiejszym mrozie (-4 st.) drzewa zaczęły tracić gwałtownie liście a przecież dopiero co zyskały żółte i czerwone szaty.  Jak tak dalej pójdzie to w październiku będziemy mieli nagie gałęzie. I jak tu lubić polską jesień jak  ledwo się zacznie  a już jej niema i rzadko ostatnio  bywa złota. No to sobie ponarzekałam a teraz  zdjęcia na których zdążyłam zatrzymać kolory jesiennego ogrodu z przed tygodnia. Miałam nadzieję, że będzie tak do listopada ……
wianek na drzwiach zmienił oblicze na jesienne
 winobluszcz przybrał ogniste barwy ale dziś już stracił połowę liści :)
 ..... oj! aby do wiosny!!!! 
Pozdrowienia dla Wszystkich miłych gości