poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Sezon w ogrodzie rozpoczęty...

Kolejny sezon ogrodowy w Przytulnym Domu rozpoczęty - nie, nie wypoczynkowy - ROBOCZY! Pracy co niemiara, trawniki wołają o pomoc, chwasty rosną na potęgę, warzywnik leży odłogiem... długo by wymieniać.
 Z racji mizernej postury :) nie bardzo lubię ciężkie taczki i narzędzia. A na rynku jakoś mało jest narzędzi i sprzętu ogrodniczego przeznaczonego dla kobiet. Ostatnio wpadł mi zestaw w wesołym kolorku. Musze przyznać ze składana torba na zielsko bardzo przypadła mi do gustu.
 W zasadzie sezon rozpoczęliśmy już w marcu od przycinania krzewów i wierzb. W naszym ogrodzie rosną głownie wytrzymałe derenie, pęcherznice i wierzby różnych odmian. Lubię je ze względu na różnorodność kolorów liści - pozwalają urozmaicić ogród w miejscach gdzie nie ma kwiatów. Zwłaszcza pęcherznice są cudne: o liściach żółtych, jasnozielonych, bordowych...do tego pięknie kwitną na biało. Mogę je z czystym sumieniem polecić bo są niedrogie i szybko rosną. Ale uwaga - niekontrolowane osiągają dość duże rozmiary.
Moje wierzby:
Wierzba płacząca IWA - mała i piękna. Tak wygląda o tej porze roku a na drugim zdjęciu na jesieni, wygląda jak kulka.
Wierzba całolistna - japońska - jest urocza bo młode listki są biało - różowe. Teraz dopiero rozwija listki. Tak wygląda w maju
Wierzba palmowa - liście podłużne, szaro - zielone. Teraz jest obsypana podłużnymi, żółtymi kosmatymi  baziami. Na drugim zdjęciu widać ją razem z wierzba płaczącą - moja ulubienicą:)
Niektórzy uważają wierzby za śmieciary, bo rzeczywiście  grabienia liści jest sporo. Ale skoro na mojej glebie rosną ładnie a inne drzewa -choćby iglaste nie bardzo sie udają - to wolę już garbić liście :)
O tej porze roku mam sporo radości z kwitnących prymulek czyli pierwiosnków.

 Te fioletowe są wychodowane przez mojego Tatę. Zresztą spora część roślin to sadzonki przygotowane i przywiezione przez moich rodziców z działki. Prymule darzę szczególnym sentymentem, bo to ulubione kwiaty mojego Taty, ostatnie na które patrzył. Teraz jak ja na nie patrze zdarza się, że łzy popłyną z oczu....
To za jego radą wysadzam do ogrodu każdą kupioną w kwiaciarni prymulkę, która przekwitnie - te żółte to właśnie takie okazy. Kupujemy je zazwyczaj w styczniu i lutym bo tęsknimy za wiosną. I pomyśleć, że kiedyś  jak  przekwitły mi w domu to je wyrzucałam.
Bardziej zaawansowane prace przy trawnikach odpuściliśmy na razie bo będą nam podłączać kanalizacje więc i tak nam przekopią trawnik z przodu. Wygrabiliśmy i wysypaliśmy nawóz do trawy.
W tylnym ogrodzie trawnik też marny ale tam za to mu planujemy drobne prace budowlane przy małej architekturze: altana, kominek i skończenie otoczenia warzywnika więc uznaliśmy, że trawnik poczeka na zakończenie prac.
Mój M w ostatnim tygodniu rozpoczął stawianie płotków i pergol dzielących ogród na dwie połowy.
Do tej przed domem psy będą miały swobodny dostęp. Ta część jest  w miarę odporna na zniszczenia psich łap. Ale z tyłu, od strony tarasu chcemy wypoczywać, mieć czysty trawnik i  nie połamane kwiaty. Tam pieski będą wchodzić tylko pod kontrolą. Zależy nam bardzo aby ogród był dla wszystkich miejscem przyjaznym, nie chce zamykać psów w kojcu, lubię mieć z nimi bliski kontakt. Dlatego szukamy rozwiązań przyjaznych również dla zwierząt.
Ten czerwony akcent kolorystyczny to poziomica :))
 A tak to wygląda od drugiej strony. Jak M skończy prace to ja się wezmę za dosadzenie roślin, placyk żwirowy i donice z kwiatami - pokażę wszystko sukcesywnie w sezonie letnim.

 Drewniane płotki poprowadzone będą od boków domu do bocznych ogrodzeń. W każdym stanie pergola, będąca ramą dla furteczki. Z północno-zachodniej strony, zacienionej na pergoli rośnie juz winobluszcz pięciolistkowy i bluszcz pospolity, który płoży się również wzdłuż ściany domu.
Z drugiej południowej strony planuje posadzić przy pergoli różę pnącą. Zawsze chciałam mieć taką różę ale trochę się boję, że nie podołam pielęgnacji. U nas jest dość wilgotno i róże są narażone na choroby grzybowe. Muszę zatem znaleźć jak najbardziej odporną odmianę.
Wspomniane drewniane płotki mają dla mnie jeszcze jedną zaletę :) uwielbiam na nich wieszać gliniane gary i donice. A właśnie parę dni temu otrzymałam od znajomego ręcznie robione  stare doniczki, wyszperane w jakichś wiekowych szklarniach. Tak, tak kiedyś nie używało się plastikowych donic do rozsad.... Zobaczcie jaką piękną patyną czas je pokrył....

A na koniec siła natury-bratek samosiejka, który przeżył i zakwitł prawie bez gleby, na kamiennym placyku. Pod kamieniami jest w zasadzie tylko agrowłóknina.
pozdrawiam
Ewa



poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Finisz z jajami : ) i wiosna w każdym kącie

Powolutku kończę pisanki i dekoracje wiosenne.
Niebawem nastanie czas przygotowań do świąt. A dziś pokażę tradycyjnie ozdobione pisanki z gęsich wydmuszek. Wzory kwiatowe częściowo domalowałam ręcznie, pozostałą część pocieniowałam i wykończyłam matowym lakierem.

Skończyłam też barokowe jajo. Otrzymało podstawkę. Zostało polakierowane, nie pamiętam jak wiele razy:))) Trzeba przyznać, że pracochłonne było.
 Do wykończenia pozostało jeszcze parę jajeczek więc przed Wielkanocą będzie jeszcze jeden post o jajowej  tematyce.
W w domu i ogrodzie wiosna w każdym kątku. I chociaż nie mogę własnym dekoracjom poświęcić tyle czasu ile bym chciała coś tam zdążyłam zmienić tu i ówdzie:)
Na kominku zagościła część aniołów z mojej kolekcji i zdobyczny zegar z targu staroci.

Na komodzie zrobiłam na prędce aranżacje ptaszkowo-kwiatową.
A w ogrodzie posadziłam trochę bratków w donicach.U nas ranki nadal  z przymrozkami więc roślinki czekają na ciepełko i bardzo powoli wyglądają z ziemi.
Zrobiłam przegląd roślin i wszystko ładnie rośnie. Niestety chwasty też:) Najbardziej ucieszył mnie widok roślin, które w ubiegłym roku podarowała mi z dobrego serca Joasia z MarAsiowej Ostoi.  Joasiu melduję, że większość roślin już wychynęła z ziemi, żurawki wypuszczają nowe pędy, szałwia ostróżka i bergenia też.
Dzwonki
 Bergenia
 Ostróżka
 Żurawka

A na koniec ciekawostka. Dotąd nie maiłam pojęcia, że młode  modrzewiowe szyszki maja taki piękny kolor! Mój modrzew został posadzony w ubiegłym roku jako metrowa sadzonka a w tym roku zachwycił mnie takimi oto różowymi kulkami:)
W ogrodzie huk pracy, trawniki do renowacji, rabaty poprawki: przesadzanie pielenie. Zrobienie 2 nowych rabat muszę przełożyć na czerwiec bo nie mam nawet czasu wziąć się za warzywnik....
Ech żeby tak mieć klona!!! On by szedł rano do pracy a ja do ogródka! Mogę nawet wstawać rano byle bym mogła więcej czasu spędzać w ogrodzie. Ale cóż, trzeba zarabiać więc na ogródek w ten weekend pozostała niedziela bo w sobotę znów prowadziłyśmy Warsztaty stylizacji mebli w AGO HOME.
Buziole przesyłam!

piątek, 4 kwietnia 2014

Stolik - stylizacja farbami kredowymi

Nadal pracuję nad stylizacją kolejnych mebli przy użyciu farb kredowych. Stolik urzekł mnie ciekawym kształtem, bo większość małych stolików kawowych ( takich przy których można usiąść wygodnie na krześle) jest okrągła. Ten ma prostokątny balat więc może stać blisko ściany i sprawdzi się nawet  w małej kuchni.
Stolik jest z drewna dębowego i był pierwotnie fornirowany ale oryginalny fornir był zniszczony więc całość  została oszlifowana i wyrównana. Pomalowałam go dwoma kolorami farby. Najpierw całość Chalk Grey (jasno popielaty) a następnie blat kolorem brązowym. Blat dodatkowo został przetarty i zawoskowany dwoma kolorami wosku.
Poniżej zdjęcie stolika i krzeseł po przygotowaniu i  pierwszym  malowaniu.
W komplecie do stolika wykańczam jeszcze  dwa krzesła. Całość będzie stanowić ciekawy  komplecik śniadaniowy do kuchni lub komplet do kącika kawowego w pokoju.
Meble przygotowałam z myślą o ich sprzedaży, są wykończone bardzo starannie. Krzesła jeszcze kończę, czekają na tapicerowanie siedzisk lnem. Założyłam, że meble po tak gruntownym odnawianiu powinny zostać na nowo tapicerowane z dopasowaną tkaniną do stylu mebla. Poza tym kraciasta tapicerka choć pasowała kolorem nie była najlepsza gatunkowo.
Jeśli ktoś będzie zainteresowany zakupem, meble są jeszcze dostępne:) Kontakt na mail podany w lewym pasku bocznym bloga.

Pozdrawiam
Ewa

środa, 2 kwietnia 2014

Intensywny weekend w OPOLU- Targi domEXPO i targ staroci



Spędziliśmy bardzo fajny weekend w Opolu. Pobyt pełen wrażeń, zwiedzania miasta, wizyty na targu staroci. Upolowałam trochę rupieci miedzy innymi taki zegar dzięki czujnemu oku Agnieszki
ale po kolei...
 Głównym powodem podróży było zaproszenie Agnieszki na otwarcie  showroomu  AGO HOME  na domEXPO w Opolu.  Zostaliśmy zaproszeni na Galę otwarcia przeznaczoną dla zaproszonych gości. Firma AGO HOME będzie jedną z firm, które mają swoje sklepy na terenie obiektu domEXPO. Nie jest to czasowa wystawa ale ogromny kompleks gdzie pod jednym dachem zarówno projektanci jak i osoby budujące czy wyposażające swoje domy i mieszkania będą mogli znaleźć ofertę wielu firm od materiałów budowlanych, instalacji do mebli i dekoracji. Idea fajna bo zaoszczędza czas przy i tak napiętym harmonogramie w czasie budowy czy remontu. Prawie każdy z nas  kto budował własny dom zna ten problem… bieganie po różnych sklepach, godziny przed komputerem, gdzie nie można dotknąć, ocenić jakości produktu, poradzić się. Idea jest mi więc bliska bo sama przeszłam drogę przez mękę.  
Należy dodać, że miejsce w którym powstało centrum jest zabytkiem przemysłowym. Stare silosy zbożowe, poddano rewitalizacji, zachowując ich idustrialny charakter: surowe betonowe ściany, pomalowane na biało noszą ślady szalunku, odnowione konstrukcje stalowe, oryginalne betonowe słupy konstrukcyjne... wszystko umiejętnie połączono ze stalą i szkłem. Można było zobaczyć na zdjęciach przemianę budynków w nowoczesny kompleks.

parę zdjęć ekspozycji kuchni, które mnie zachwyciły

W takim właśnie miejscu AGO HOME ma swój sklep, którego wystrój nawiązuje do loftowego, industrialnego stylu budynku: wspaniałe odrestaurowane lampy górnicze ( Michał wykonał super robotę przy ich odnawianiu), regały z surowych, szczotkowanych dech wspaniale eksponują farby w prostych tradycyjnych opakowaniach. A do tego w opozycji do loftu - stylowa lada z zabytkowego stołu - pomalowanego prezentowanymi farbami.  Parę fotek udało mi się zrobić,  choć światło z lamp było tak intensywne i odbijało się od metalowych instalacji pod sufitem, że zdjęcia nie wyszły najlepsze. Z pewnością nie udało mi się w pełni  oddać  klimatu sklepu - ale się poprawię przy następnej wizycie.
Sztandarowym produktem sklepu w Opolu są nowe na polskim rynku farby ze Szwecji marki Allback.  oraz farby kredowe o nowej formule Byta-yta.  Zdecydowanie do ich wypróbowania zachęca mnie ekologiczna receptura farb, naturalne barwniki oraz trwałość, która gwarantuje producent.  W szczegółach napiszę o nich w kilku postach,  bo zamierzam je przetestować zarówno wewnątrz mojego domu jak i na kolejnym meblu, który będę odnawiać. Ale, ale….. miało być o pobycie w Opolu a ja znowu przynudzam o farbach :)))
W piątek uczestniczyliśmy w uroczystej Gali otwarcia gdzie po części oficjalnej oddaliśmy się konsumpcji. Wtrącę trochę prywaty: siedzimy przy drugim stole po lewej od czerwonego dywanu, dzięki zaproszeniu od Agi - w strefie VIP) Dzięki temu obejrzeliśmy z pierwszych miejsc program artystyczny którego zakończeniem był koncert Patrycji Markowskiej ale niespodzianką było się pojawienie ojca, Grzegorza Markowskiego z paroma utworami PERFECTU, które oczywiście  uwielbiamy od nastoletnich lat. 
źródło
Sobota upłynęła na wizycie w sklepie Agnieszki oraz na zwiedzaniu całego domEXPO.
A wieczorkiem w dwie rodzinki spotkaliśmy się na późny obiadek w klimatycznym miejscu nad rzeką Odrą oraz wieczorne zwiedzanie starego miasta  i podziwianie tzw. opolskiej Wenecji” Zachęcam do odwiedzenia tego miasta bo jest niezwykle malownicze, z pięknym ratuszem, starym korytem Odry z zabytkową zabudową.
Zdjęcia zostały użyte ze wskazanych źródeł bo  tak skupiłam sie na oglądaniu, chłonięciu i wypoczynku że aparat został w pokoju.
źródło:
W niedziele rano pobiegliśmy na Targ staroci i zaczęło się polowanie.... ręce ubrudzone od oglądania zakurzonych eksponatów, wypieki na twarzy.. Ja cały czas jeszcze się uczę, że nie wolno głośno się zachwycać, bo cena poszybuje w górę więc głównie męża prosiłam o targowanie cen. Agnieszka wypatrzyła dla mnie super zegar na kominek a potem już.  było tylko lepiej. Zobaczcie moje skarby...
Szafeczka bez blatu, brudna i lekko uszkodzona ale za to jest wyzwaniem z potencjałem  :)
masywne nogi z eklektycznego stołu, pewnie będa podstawa nowego stolika kawowego... zobaczymy
jeszcze młynek i parę innych drobiazgów np. okucia do mebli. Wszystko w bajecznych cenach. Zdecydowanie taniej niż na warszawskim Kole.