czwartek, 18 października 2018

Kolejne nowości - w zimowym klimacie

Chociaż za oknem jeszcze złota, cieplutka jesień - u mnie w pracowni już zimą powiało... Dekoracje świąteczne powstają już od lipca. Wrzucę co jakiś czas parę nowości, gdybyście coć chciały zamówić to zapraszam.
W tym uroczym stworzonku po prostu się zakochałam. Wiewióra rządzi!!!




Drugi zestaw stworzony w tym sezonie  to duże  drewniane pudełko 17 x 17 cm i medalion.



I kolejny zestaw i pomysł na w śniegową otoczkę zimowego widoczku.  Dwie bombki 10 cm średnicy i drewniane owalne pudełko.


I na zakończenie kula 12 cm z jelonkiem:)
Takie to u mnie zimowe klimaty tworzone pomiędzy pracą,  malowaniem mebelków i pracami w ogródku.
Miłego dnia:)

poniedziałek, 15 października 2018

Dalej odnawiam starocie - czyli od nowości do zaległości

Pomijając fakt,  że od kilku miesięcy wieczorami tworzę bombki to w pracowni nadal pracuję nad starociami. Składowisko starych krzeseł, komód,  ram okiennych, lamp  i  świeczników rośnie szybciej niż jestem w stanie je przerobić.
Jak mam chwilkę maluję coś niedużego. Lubie szybkie metamorfozy, zwłaszcza jak wpadnie mi w ręce farba która dobrze się maluje.
Takie oto, jeszcze "cieplutkie" świeczniki mogę Wam zaprezentować. Ciemny matowy granat i muśnięcia złotem. Kolor w rzeczywistości jest ciemniejszy i bardziej matowy. Pięknie kontrastuje ze złotym.



i wersja "PRZED"
pozdrowienia z Przytulnego:)
wpadajcie czasem, bo za parę dni znów będę nadrabiać zaległości w pisaniu.

piątek, 12 października 2018

Co robiłam jak mnie nie było?

Witajcie, witajcie!
zaniedbuję bloga, to fakt. Co mam na swoją obronę? mnogość zajęć, "zmęczenie materiału" i kolejne zmiany.
Lato minęło, nie wiem kiedy, uciekło mi i nie zdążyłam się nim nacieszyć. Postaram się zrehabilitować dzisiejszym postem ogrodowym. Schyłek lata i kolorowa jesień w Przytulnym.
A następnym razem szybki przeskok w czasie: pokaże nowości... bombki już robię





Schyłek lata to u mnie hortensje i ciągle nowe bukiety zbierane na spacerach z psami.



Potem suszone hortensje są całą zimę dekoracją w różnych dzbankach i innych pojemnikach w całym domu.
Dzięki pięknej pogodzie na łące można jeszcze znaleźć rumianki. Z każdego sobotniego i niedzielnego spaceru wracam z bukietami:)


I pierwsze jesienne kompozycje....


 Cudowna pogoda sprzyja piciu kawy na schodkach ganku i pracom w ogrodzie

A jak przyszły zimne wieczory i poranne przymrozki, przyszedł czas na kominek, kocyk i kawusię w domu...


 Pozdrawiam Was jesiennie i obiecuje wrócić z ciekawym postem o cudownym zjdździe szaleńców zakręconych na punkcie malowania,  odnawiania staroci i oczywiście jak co roku pokazać bombki, które powstają już od lipca.

sobota, 25 sierpnia 2018

Słabość do porcelany...

Witajcie, witajcie... jakoś rzadziej ostatnio piszę. Czasu mało i weny brakuje choć trochę się dzieje.
Dzisiaj podzielę się z Wami słabością do porcelany. Nie jestem kolekcjonerem ale trudno mi się oprzeć pięknym filiżankom.
Delikatna i krucha. Malowana we wzory i gładka. Elegancka, klasyczna lub rustykalna i romantyczna. Każda mnie zachwyca. Brakuje mi już miejsca w witrynie a druga witryna, która przyjechała z Anglii wciąż czeka u moich Przyjaciół na odbiór ale to ponad 500 km! Przepraszam Anetko, że tyle czasu u Was  stoi.
Zaczęło się od zwykłych filiżanek, nie były porcelanowe ale malowane w moje ulubione róże.
Początek zbioru zestawu dały filiżanki Rusticana z Vieroy & Boch podarowane mi przez Mamę. Potem albo sama coś upolowałam do zestawu albo dostałam w prezencie. I nie koniecznie są to naczynia z jednej marki. Wystarczy że kolor i wzór scenki jest podobny. Fajnie się ze sobą komponują.
I tak zbiory się rozrastały  przez ostatnie cztery lata o talerze, półmiski, salaterki i zestawy do kawy. Zestaw to wymieszane wzory Wileroy & Boch, angielskiej porcelany marek Wedgwood, Myotts, W.H. Grindley&Co. Większą część zestawu zawdzięczam moim Przyjaciołom, którzy upolowali kolejne zestawy talerzy, miseczek, filiżanek na holenderskich pchlich targach  i jestem im bardzo wdzięczna, że pamiętali o mnie.
Część kupiłam na pchlim targu w Kolonii a półmiski Vileroy & Boch przywiozłam z targu Antyków w Berlinie.  Brakuje mi jeszcze cukiernicy i drugiego imbryczka na herbatę.




W zasadzie nie nazywam moich zbiorów kolekcją,  bo nie są to eksponaty tylko do patrzenia.
Używamy wszystkich tych "skorup" ale mój mąż boi się je sprzątać ze stołu albo umyć. Zawsze mówi, że sa za delikatne i jak je stłucze to będzie miał przechlapane:)
Lubię w sobotni poranek wyjąć jakieś kruche cudeńko i wypić kawę w pięknym naczyniu. Taki rytuał, który kojarzy mi się  wolnym dniem.
 Zestawy obiadowe czy do kawy są używane czasem od święta a czasem jak wpadnie ktoś na obiad. Po to są, żeby się  nimi cieszyć.
Ale poza tym zestawem uwielbiam filiżanki w kwiatowe wzory, wszystkie!!!
To ostatnia moja radość: prezent od Przyjaciółki. Filiżanki Cambridge Garden z cudnymi owocowymi wzorami.
Moją słabość widać też na zdjęciach, bo piękno tej porcelany motywuje mnie, żeby celebrować tę chwilkę picia kawy czy herbaty, zawsze jest serwetka czy taca, bukiet kwiatów. To taka moja chwila!







Mam też komplet do kawy w nietypowy wzór z kolekcją starych zegarów, niemieckiej nie istniejącej już manufaktury Mitterteich.  Każdy model zegara  ma swój numer na spodzie filiżanki. Każdy jest inny.