Witajcie wieczorową porą:)
Życzliwość na pokaż, cynizm i brak empatii wyziera z każdego kąta naszej rzeczywistości.
Takie przemyślenia czasem mi się nasuwają.
Czy rzeczywiście tak jest?
Pochylamy się nad nieszczęściami i tragediami, o których wciąż donoszą media a nie dostrzegamy obok siebie potrzebujących ludzi. Czy jesteśmy otwarci na drugiego człowieka czy tylko powierzchownie okazujemy współczucie wrzucając smutną "emotkę" w komentarzu na facebooku?
Czy egoizm i zapatrzenie w siebie, swoje sprawy, swoje problemy jest wszechobecny? Chyba nie. Po prostu ludzie pomagający innym nie chwalą się tym, po prostu to robią, okazują wsparcie i są obok. Zawsze możesz na nich liczyć. Wiem, bo tego doświadczyłam w trudnych chwilach, które zdarzają się każdemu. I każdemu życzę takich wspaniałych ludzi na swojej drodze.
Skąd ta potrzeba przelania tego na "papier" Chyba stąd, że czasem czuję się jak dziwoląg słysząc "Świata nie zbawisz", skup się na sobie, nie przejmuj się... a ja tak nie umiem, cieszą mnie drobne gesty życzliwości dla ludzi, malutka pomoc okazana bezinteresownie, pomimo braku czasu, pomimo... taki slogan: dobro wraca.
I powiem Wam, że wraca kiedy Wy będziecie w potrzebie. Na przyjaźń trzeba zapracować i tyle. Ale na swojej drodze spotykasz też innych i wtedy zastanawiasz sie jak ich ominąć, odsunąć się od nich. Jestem chora na otwartość, uczucia mam "wywalone" jak na dłoni, jestem za szczera, przez to każdy może mnie zranić, dokuczyć. Po co? Po to by samemu poczuć się lepiej, bo jak wyczują w Tobie słabość to ukłują Cię tym bardziej, bo jak Tobie jest gorzej to znaczy, że oni mają lepiej i to wystarczy. Cieszy, że bliźni ma gorzej....
Zbliżają się najpiękniejsze Święta w roku, będące symbolem miłości, dobra, integracji rodziny i ludzi. Popatrzcie wokół siebie, może bardzo blisko jest ktoś kto potrzebuje pomocy, może macie ręcznie wykonany przedmiot, który można oddać na aukcje charytatywną lub drobną wpłatę na jakiś cel. Nie trzeba dużo, bo z małych gestów, małych życzliwości i dobrego słowa zbierze się więcej i więcej. To kwestia skali. Zamiast mówić, że trzeba okazać serce, po prostu je komuś okażmy, zamiast mówić - zróbmy.
A ostatnie bombki wrzucam dla świątecznego nastroju. Uwielbiam je tworzyć, relaksują mnie po cięzkim dniu, zapominam przy tej pracy o całym świecie:)