wtorek, 14 listopada 2017

Kolory na jesienny smuteczek

Dziś spora zmiana scenografii, bo w  poprzednim wpisie  była cypryjska jesień i + 30 stopni.
Nasza Polska Jesień w tym roku, na Mazowszu deszczowa szarawa i zimna. Ale w tej szarości udaje mi się wyłowić plamy koloru w ogrodzie i wyczarować dekoracje, które rozweselą tą aurę.
Co roku przycinam część hortensji bukietowych i moją Anabell i susze kwiaty. Układam później suche bukiety.
Taki sobie wyczarowałam z suszonych hortensji i róż



W szare poranki wspieram się kawą i jakimś smakołykiem z duuuuża ilością czekolady. A co Wam pozwala przetrwać szare poranki i wieczory? Mnie cieszy jeszcze oczekiwanie na Święta i tworzenie bombek. Kolejne już czekają na sesję fotograficzną:)
Codziennie sprawdzam pogodę oczekując informacji, ze będzie bez deszczu :(  jak się uda, sprzątam ogród przed zimą. Na 1000 m2 jest co robić, bo mamy trochę drzew liściastych.

Kolory jesieni zatrzymane w kadrze




A to moja ścieżka na stację PKP

Pozdrawiam Was Jesiennie

sobota, 11 listopada 2017

Wielki błękit i słońce!

Wyczekany urlop, którego tak naprawdę miało nie być… Słońce i niekończący się błękit nieba, 30 stopni, turkusowa przejrzysta woda.  Cypr w październiku i listopadzie to raj dla kogoś, kto szuka temperatur zbliżonych do polskiego lata, pustawych plaż i spokoju. A do tego lubi odkrywać  zabytki, kulturę i kuchnię innych narodów. Do tego ceny w tym okresie są ok. 50% niższe niż w wysokim sezonie. Można wybierać pomiędzy pensjonatami lub hotelami na wybrzeżu lub klimatycznymi village hotels w kamiennych cypryjskich wioskach.  
Za pierwszym, kiedy byłam na Cyprze więcej było zwiedzania niż plażowania. Zachwycało mnie wszystko, stare kamienne domy w cypryjskich wioskach, starożytne zabytki i cudowne zatoczki z klifami. Poprzednią foto relację z Cypru znajdziecie TUTAJ
Tegoroczny pobyt był przeznaczony dla mamy i córki, bo nie widziałam swojej córki od 4 miesięcy. Cieszyłyśmy się więc słońcem, plażą, popłynęłyśmy w rejs wzdłuż wybrzeża i zajadłyśmy cypryjskie smakołyki.







Ze zwiedzanych miejsc mogę Wam polecić wizytę w Levkarze. Zbytkowa wioska w górach, tradycyjna zabudowa, wąziuteńkie uliczki. Wioska słynie z tradycyjnych haftów.
Jest przepiękna, malowniczo położona na zboczu góry. Trudno było się powstrzymać od robienia ciągle nowych , kolejnych i kolejnych zdjęć.









 A to mój wymarzony domek z kamienia:) z niebieskimi okiennicami. "Moja czerwona sukienka wszędzie się wciskała" Anetce robiącej zdjęcia. Dzięki Anetko:)



I choć tydzień szybciutko minął i musiałam zamienić słoneczne 30 stopni na szare 5 stopni w Polsce to akumulatory naładowane. Bo muszę Wam zdradzić, że ja działam na słońce i cukier i bez tych dwóch rzeczy kompletnie nie umiem się obejść, Teraz muszę przetrwać do wiosny a czekolada na pewno mi w tym pomorze :))))

wtorek, 7 listopada 2017

Metamorfoza witryny ludwikowskiej - farby kredowe

Dała mi w kość ta witryna:)
Pomijając wielkość mebla i konieczność paru drobnych napraw,  problemy były przy malowaniu wnętrza na biało, bo po pierwszym malowaniu wyszły żółte plamy. Dość typowy problem ze starymi powłokami mebli. Musiałam najpierw położyć bloker - primer szelakowy Allback i powtórzyć malowanie. Reszta już jakoś poszła. Pierwotnie wybrałam dla witryny kolor Black Pearl Amazony ale po pomalowaniu uznałam, że chcę coś bardziej wyrazistego. Zaryzykowałam i na blacie przeprowadziłam próbę z położeniem czekoladowego wosku. Kolor szary stał się głębszy, ciemniejszy  i lekko "perłowy" trudno to pokazać na zdjęciu. Inspiracja wykończenia "przyszła z Francji" bo bardzo podoba mi się styl i sposób wykończenia mebli francuskiej firmy GRANGE.
Dlatego detale zyskały jaśniejsze wykończenie i przetarcia. W miejscach, gdzie chciałam je podkreślić nałożyłam najpierw nierówno białą farbę, zawoskowałam a po pomalowaniu szarą, ścierałam ją nim dobrze wyschła. Część detali musnęłam jasna farbą metoda suchego pędzla.